Cipa dobrego imienia – NIE

Patriotyczny raport o filmowym porno.

 

Z wypiekami na twarzy zapoznałem się z liczącym 73 strony raportem na temat „Możliwości przeciwdziałania zniesławieniom na platformach streamingowych typu Netflix”, wydanym przez Redutę Dobrego Imienia. Pracownicy zarządzanej przez Macieja Świrskiego instytucji obejrzeli 557 filmów fabularnych i 47 dokumentalnych, aby sprawdzić, czy mówi się w nich o Polakach i czy aby na pewno dobrze. Popełnili jednak strategiczny błąd. O ile z Netfliksa korzystają 183 miliony ludzi na świecie, o tyle to nie tutaj należy martwić się o dobre imię Polski. Internet bowiem pornografią – za przeproszeniem – stoi. I jeśli ktoś na świecie może dowiedzieć się o istnieniu takiego kraiku jak Polska – uczyni to najprędzej, szukając rozbieranych treści.

Dlatego dla dobra kraju poświęciłem się i przez bite 3 tygodnie przeanalizowałem prawie 600 filmów pornograficznych na najpopularniejszych serwisach pod kątem tego, jak prezentowane są tam Polki i Polacy.

Jakie cechy nam się przypisuje? Czy przypadkiem nie jesteśmy znieważani? A jeśli tak, to bardziej czy mniej niż inne nacje? Czy seks Polaków klika się dobrze, czy też inne narody nie chcą go oglądać? A może dochodzi do jakichś historycznych przekłamań?

Jako że na opisanie wrażeń ze wszystkich produkcji brakłoby łamów gazety, postanowiłem skupić się na dziesięciu najbardziej miarodajnych przykładach. Nie sprawdzałem też wszystkich filmów z golizną pod kątem występowania w nich wątków polskich, bo nie starczyłoby mi życia – i pary w rękach. Postanowiłem zastosować identyczną jak Reduta Dobrego Imienia metodologię, analizując zarówno listy dialogowe, jak i warstwę wizualną. Kluczowe kryterium doboru stanowiła popularność danej produkcji. Cóż bowiem z tego, że film „Aga w kajdankach daje dupy” wspaniale sławi nasz kraj, skoro obejrzało go jedynie 498 osób włącznie ze mną? Mniej dla nas korzystne wideo „Polska piękność płaci za wynajem cipką” na całym świecie widziano prawie 8 mln razy. I to na tej podstawie ludzie wyrobią sobie o nas zdanie.

 

Na pierwszy ogień poszedł film „Rocco Invades Poland” (2000). Trwający ponad dwie godziny pornos to klasyka kina. Był dla umiędzynarodowienia polskiego przemysłu erotycznego tym, czym Wadowice dla papieża – tu wszystko się zaczęło. I grupowo się zaczęło. I rimming się zaczął.

Film rozpoczyna się sceną w ogródku restauracyjnym na warszawskim Nowym Świecie, na którym kamerzysta zaczepia strażnika miejskiego.

„Chcę przelecieć jakieś naprawdę ładne dziewczyny” – mówi Rocco do funkcjonariusza nienagannym angielskim. Strażnik uśmiecha się i odchodzi, czym udowadnia, że już 20 lat temu Polska nie była państwem opresyjnym. Bo przecież na pewno zrozumiał, co do niego się mówi.

Polskę w zderzeniu ze światem Zachodu reprezentują Elżbieta, Kasia, Justyna, Anna, Agnieszka, Beata, Agata, Joanna, Natalia i Olga. Po kilku minutach szukania wspólnego języka dochodzi do wielkiego zbliżenia między narodem polskim i włoskim, złączonym patriotyczną nicią już od czasów Mazurka Dąbrowskiego. O otwartości świadczy choćby brak stosowania zabezpieczeń i zgoda na różnorodne praktyki. Rocco i koledzy zwiedzają wszystkie zakamarki – solo i zbiorowo, w hotelu, a nawet w bramie. Podjęci są tak, jak na gościnny naród polski przystało. W oczy rzuca się, że często zarzucana Polakom nietolerancja jest mitem – panie ochoczo lgną do innego aktora, hojnie obdarzonego Afrykanina. Nieprawdą jest także opowiadane często przywiązanie do tradycyjnych wartości katolickich: jedna z pań przed seksem oznajmia „No children”, czym wywołuje śmiech innych zgromadzonych.

Wnioski: film pokazuje Polskę i Polaków we właściwy sposób. Sugeruje, że jesteśmy otwarci na obce kultury, szukamy z nimi interakcji i jesteśmy skorzy do wymiany doświadczeń. Brak fragmentów szkalujących nasz naród.

 

„Polska piękność płaci za wynajem cipką” (2017). W roli głównej występuje Natalia Starr, największa polska gwiazda filmowa za Oceanem, wliczając w to także filmy niepornograficzne. Urodzona w 1993 r. w Ostrowi Mazowieckiej, wyemigrowała do USA, po czym poszła w ślady starszej siostry i wystąpiła w prawie pięciuset produkcjach, zdobywając m.in. tytuły „Najlepszych cycków” czy „Mistrzyni kucania”. Tylko jeszcze jednej Polce, pochodzącej z Warszawy Mishy Cross, udało się za Oceanem zrobić karierę w tej branży.

Film z Natalią w roli głównej opowiada historię kelnerki, która poszukuje mieszkania do wynajęcia. Lokum jej się podoba, ale kosztuje 1200 dolarów miesięcznie plus kolejne 1200 zielonych kaucji. Na szczęście Natalia i właściciel znajdują rozwiązanie.

Wnioski: film pozytywnie prezentuje obywateli Polski. Ciemiężeni przez zewnętrzne warunki (nisko płatna praca, emigracja) jesteśmy w stanie dzięki swojej pomysłowości wyrwać się z biedy i realizować marzenia.

 

Całość na łamach