Aborcja mać wolności – NIE

Jarosław Kaczyński nie ma zamiaru dożyć końca kadencji. W przeciwnym razie obchodziłaby go całkowita utrata rządu dusz młodzieży, którą na jego oczach – i w wyniku jego kretyńskiej decyzji – nie bez radości obserwujemy.

Upiorny spektakl, jaki urządziły nam wszystkie bez wyjątku media przy okazji umierania Karola Wojtyły, w połączeniu ze szkolnym praniem mózgów, urządzanych młodzieży od piętnastu lat przez wszelkiej maści prawicę – warto wspomnieć, że w ustanawianiu państwowego kultu zbrodniarzy spod znaku „Ognia” i „Burego” czynny udział brała Platforma i prezydent Komorowski – przyniosły oczekiwane owoce. Wychowaliśmy sobie całe pokolenie prawaków i dewotów – co w polskiej kulturze łączy się nierozerwalnie. Przed dojściem PiS-u do władzy badania wskazywały, że popularność prawicy wśród młodzieży rośnie szybciej niż w ogólnej populacji, a co trzeci młody Polak uważa się za prawicowca, podczas gdy lewicowcem był co dziesiąty.

Jednak okazuje się, że z tym praniem mózgów katoprawica się przeliczyła. Gdy przez lata młodzi ludzie słyszeli, że jak wspaniale jest umierać za ojczyznę – było to synonimem umierania za wolność. „Wolność” stała się kluczowym prawackim hasłem: wszyscy ci „bohaterowie naszej wolności”, „30 lat naszej wolności”; „Polska ostoją wolności”… Kłopot polega na tym, że

w zanarchizowanych, niezdyscyplinowanych, niezanurzonych w historii, zepsutych internetem umysłach młodego pokolenia „wolność” nie oznacza walki z hitlerowską ani nawet radziecką okupacją. Wolność dla młodych ludzi jest synonimem swobód obywatelskich i osobistych – czyli dokładnie tego, co PiS próbuje im odebrać.

Próbuje od pięciu lat – ale młodzież nie jest zbyt skupiona na polityce, wcześniej więc się nie połapała. Dopiero nakaz rodzenia płodów bez główek przywalił jej jak maczugą i radykalnie postawił w opozycji do władzy.

Sondaż, zrobiony przez Ipsos dla OKO.press pod koniec listopada, po miesiącu demonstracji przeciwko orzeczeniu trybunału Przyłębskiej, wykazał, że dwie trzecie Polaków są za „prawem do przerwania ciąży do 12. tygodnia jej trwania”. To o 12 procent więcej niż rok wcześniej – ale wśród wyborców przed trzydziestką sądzi tak 79 procent pytanych, co oznacza wzrost o 30 procent.

 

Kaczyński używa telefonu z tarczą

Przecież to nie wynika z osobistego lęku, że akurat oni zrobią sobie dziecko z bezmózgowiem czy Downem i będą chcieli legalnie je wyskrobać. Ci młodzi ludzie zareagowali na coś, co uznali za zamach na ich osobistą wolność, za wpierdalanie się władzy – pod rękę z Kościołem – w sprawy, które oni uważają za najbardziej prywatne. Jarosław Kaczyński, który dawno już opuścił orbitę okołoziemską i obecnie odlatuje w Kosmos ruchem jednostajnie przyspieszonym – odpowiada na to, że „Polska pozostaje swego rodzaju oazą wolności w Europie”, albowiem spokojnie i bezkarnie można u nas głosić poglądy jawnie homofobiczne, które na Zachodzie podlegają ostracyzmowi, a nieraz i sankcjom karnym. W kaczomowie: „Wrogowie wolności zmierzają do tego, by ludzie o poglądach konserwatywnych nie mogli się bezpiecznie wypowiadać”.

Rzecz w tym, że młodzież, która masowo wychodzi na ulicę, nie ma potrzeby głosić takich poglądów. W pokoleniu wychowanym przez internet, a ostatnio zabijającym czas Netfliksem, gdzie w każdym serialu pojawia się jakaś gejowska para – problem z „pedałami” jest równie niezrozumiały jak telefon z tarczą. I jeśli ktoś mówi do nich o zamachu na wolność, to szybciej są skłonni skojarzyć to ze zmuszaniem kobiet do rodzenia niż ze zwalczaniem mowy nienawiści.

 

Całość na łamach