Bezdomna Polska – NIE

Polnische Wirtschaft, czyli pol’s’ki hospodari.

 

We Lwowie zostało tylu Polaków… Ludzie nauki, kultury, zajmujący prestiżowe stanowiska. Marzenie: Dom Polski we Lwowie. Miejsce, w którym będą się spotykać bez wcześniejszego umawiania rodacy z Chicago czy Toronto. Tylko żeby Ukraińcy dali kawałek gruntu…

 

Niech będzie – powiedzieli rajcowie Lwowa. W maju 2013 r. zdecydowali o przekazaniu w użytkowanie miejscowym Polakom ziemi i budynku przy l. Szewczenki 3a. Budynek miał 1,5 tys. mkw. powierzchni. Umowę podpisano na 49 lat.

Za krótko – sarkali Polacy z Polski. Ci ze Lwowa nie mieli obiekcji. To maksymalny czas, na który pozwalają ukraińskie przepisy.

Konieczna rozbudowa – uznała Warszawa. Trzeba znaleźć kąt dla Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej, Stowarzyszenia Domu Polskiego we Lwowie i Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie. Sala koncertowa też się przyda.

– Planowaliśmy z rozmachem. To przecież symboliczna inwestycja – opowiada pracownik konsulatu. – Oszacowaliśmy koszt na 14 ml zł.

Poprzednio budynek zajmowało wojsko. Pospieszna przeprowadzka;  czas, liczy się czas! – podkreślali polscy dyplomaci i pod koniec roku wszyscy zainteresowani spotkali się na fecie. Generał Pawło Tkaczuk, dowódca garnizonu lwowskiego, przekazał symboliczny klucz Emilii Chmielowej, szefowej Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie.

Na zdrowie! – zagadał z szerokim uśmiechem.

Na zdrowie… – skinęła głową.

 

2 lata później było jasne, że inwestycję będzie prowadzić Stowarzyszenie Wspólnota Polska. Organizacja, której zadaniem jest „podtrzymanie milionów Polaków w ich ciągłej walce o zachowanie własnej tożsamości”. Żeby była jasność: fundamentem, na którym stoi polonijny dom, jest „wiara przodków”. Nośniki polskiej tożsamości to – nie zmieniać kolejności! – rodzina, parafia, szkoła.

W konsulacie polskim we Lwowie pracowali jeszcze ludzie mający złe zdanie o stosunku Wspólnoty Polskiej do polskiego podatnika. W 1997 r. premier Cimoszewicz przeznaczył z rezerwy celowej 3 mln zł na kolonie w Polsce dla polskich dziatek rozrzuconych po świecie.

Dar polskiego rządu dla polskich dzieci? Dar Polaków z Polski dla Polaków z zagranicy? Wspólnota wzięła cały splendor na siebie. Przy różnych okazjach wychodziło na jaw, że ma kłopoty również z liczeniem.

Polski Konsulat Generalny we Lwowie zaproponował więc powołanie tzw. inwestora zastępczego, żeby ktoś znał się na budowie, a nie tylko na miłości do ojczyzny. Czy inwestor zastępczy został powołany? Nie wiadomo.

Wspólnota zorganizowała koncert „Powrócisz tu”. Wmurowała akt erekcyjny. A prezes Longin Komołowski zaapelował, żeby każdy sięgnął do portfela, bo nie ma miasta nad Lwów i Polaka nad Lwowiaka.

 

Był rok 2016. W Polsce wielka zmiana warty. Bronisław Komorowski i Ewa Kopacz do lamusa. Teraz PiS. Dom Polski we Lwowie? 100 razy tak. Tylko czy nie jest za mały?

Marszałek Senatu RP Stanisław Karczewski przyjechał obejrzeć postęp prac. Fajnie. Ale może być jeszcze fajniej.

„Polska ze swoją kulturą będzie pomostem łączącym Ukrainę z całą Europą” – majaczył Marek Różycki, członek zarządu krajowego Wspólnoty Polskiej.

Skoro tak, to musi być dużo miejsca. Bardzo dużo. Sala widowiskowa na 500 osób, bo we Lwowie mieszka bardzo wielu Polaków. A goście? Też muszą się pomieścić. Sale wystawiennicze dla rzeźbiarzy, malarzy, fotografów. Konieczne miejsca noclegowe, przecież gdy przyjedzie autokar, trzeba położyć gości. Posłać ich do okolicznych hoteli? A gdzie tradycyjna polska gościnność?!

Na szczęście Różycki nie uwzględnił Polaków przybywających samolotami, bo w tym wypadku liczba łóżek wzrosłaby z 50 do – przyjmijmy skromnie – 250.

 

Całość na łamach