Chrystus dał ciała – NIE

Szczęście sprzyja bogożercom. Korona-cierniowa-wirus w natarciu.

Emitowany w TVP 1 program „Alarm!” wspiął się na wyżyny religijnej propagandy. Oswajani z natrętnymi transmisjami mszy oraz innych modłów widzowie Kurwizji dostąpili teraz łaski obejrzenia reportażu na temat „cudu eucharystycznego” w Legnicy. Jako że „Alarm!” puszczany jest w najlepszym czasie antenowym, tuż po – mających już status kultowych – „Wiadomościach”, liczni złaknieni wieści z obozu dobrej zmiany zyskali dzięki Kurskiemu wiedzę teologiczną. Konkretnie na temat transsubstancjacji, czyli przemiany chleba i wina w ciało i krew Chrystusa.

„Hostia, która zamieniła się we fragment serca” – anonsował materiał prowadzący „Alarm!” Mirosław Rogalski. „Za sprawą cudu eucharystycznego do kościoła św. Jacka w Legnicy pielgrzymują tłumy ludzi. Po modlitwach wielu ludzi odczuwa ogromną przemianę i znikają ich problemy ze zdrowiem” – zaintrygował widzów TVPiS. Po tym wstępie przy akompaniamencie patetycznej muzyki pani Monika z Legnicy opowiada, że był to „punkt zwrotny w jej życiu wewnętrznym”, maturzystka Anita z Legnicy twierdzi, że krwawy opłatek wyleczył ją z depresji, a pan Przemysław zawdzięcza hostii uwolnienie od zniewolenia pornografią, alkoholem i kradzieżami.

Panią Barbarę Chrystus w opłatek zaklęty wyleczył z raka, a panu Markowi adoracja krwawej hostii pozwala osiągnąć spokój.

Brakowało tylko uzupełnienia, że pan Andrzej z cudu drwił i urwało mu nogę. Występujący w reportażu to zaledwie kropla w czerwonym morzu nawróceń, uzdrowień i innych zwidów.

 

Ciało upuszczone

Legnicki „cud” to nie jest news z ostatniej chwili. Sprawa krwawej plamy na hostii ciągnie się już od siedmiu lat. W Boże Narodzenie 2013 r. niezdarnemu klesze z legnickiej parafii upadł na ziemię opłatek podczas rozdawania komunii. Zgodnie z procedurami upadłe ciało Chrystusa utopiono w wodzie, czekając aż się rozpuści, co przypomina metody znane z filmów kryminalnych. Hostia jednak nie chciała się rozpuścić, przez prawie 2 tygodnie przypominając księdzu-fajtłapie o jego nieudolności. Pojawiła się też na niej czerwona plama, upodabniając opłatek do polskiej flagi. Księża jednak nie poszli tropem patriotycznym. Uznali, że czerwona naleciałość to krew, co by potwierdzało prawdziwość teorii o przemianie opłatka w ciało Chrystusa.

 

Ciało nie na rozum

Ówczesny biskup legnicki Stefan Cichy powołał specjalną komisję do zbadania cudu. Na jej czele stanęła kardiolog dr nauk med. Barbara Engel. Jako członek Rady Katolików Świeckich pani doktor podeszła oczywiście do sprawy obiektywnie i bez zbędnego entuzjazmu czy dewocji. „Dostępne badania naukowe nie są w stanie wyjaśnić zaistniałego zjawiska. Cud nie jest bowiem terminem naukowym, jednak zgromadzone dowody i fakty każą nam wierzyć, że to, z czym mieliśmy do czynienia w tej świątyni 25 grudnia 2013 r., nosi rzeczywiście znamiona cudu eucharystycznego, choć ostateczna decyzja w tej kwestii należy oczywiście do Stolicy Apostolskiej (…). Mamy tutaj do czynienia z sytuacją, która na ludzki rozum nie jest wytłumaczalna.(…) Im więcej badamy, tym więcej rodzi się pytań. Badania przeprowadzali naukowcy o różnym światopoglądzie. (…) Większość badających nie wiedziała, skąd pochodzą próbki. Obserwując na poszczególnych etapach ich wyniki, zmagania i wszelkie trudności w procesie badawczym, nabierałam przekonania, że mam do czynienia z czymś mocno wyjątkowym – z cudem. Dla mnie to jest cud” – tłumaczyła beznamiętnie w bezstronnym periodyku naukowym „Nasz Dziennik” wydawanym przez dr. Tadeusza Rydzyka.

„Naukowcy zajęli się tym fenomenem i ustalili, że na pewno nie są to bakterie czy grzyby, jak podejrzewali sceptycy. Zespołowi badawczemu udało się wyodrębnić z hostii włókna serca” – informował widzów programu „Alarm!” lektor TVPiS. Nie wszyscy naukowcy podzielają tę opinię, ale Kurwizja ma przecież na zawołanie dyspozycyjnych ekspertów od wszystkiego. Powszechnie wśród naukowców przyjęło się, że za krwawe plamy na komnikantach odpowiedzialna jest pałeczka krwawa – bakteria wytwarzająca czerwony pigment i lubująca się w zawartej w opłatkach skrobii. Wierzący jednak nie dają sobie wmówić, że Pan Jezus mógłby mieć coś wspólnego z pałeczką.

 

Ciało tkankopodobne

W wywiadzie dla internetowej telewizji Racjonalista.tv prof. Tadeusz Dobosz – kierownik Zakładu Technik Molekularnych Akademii Medycznej we Wrocławiu, który również badał krwawy wafel, wypowiada się mniej euforycznie niż dr Engel. Potwierdza, że owszem, badanie hostii przeprowadzono, ale nie można tak po prostu orzec, że to cud. W wywiadzie dla branżowego pisma „Medical Tribune” profesor tłumaczył: „Tkanka to tkanka, a badany fenomen z Legnicy jest zaledwie »tkankopodobny«. Ponieważ następny w kolejności podobny obraz to strzępki grzybów, wybarwia się preparat »na grzyby«. I te »włókna sercowe« nie wybarwiają się. Konfuzja badacza rośnie. Badacz kapituluje, mówi »niesamowite« i sprawdza, czy tam jest DNA ludzkie. Nie ma go. I teraz mamy rozdroże, jeden ekspert (w oparciu o doktrynę kościelną, że eucharystia jest powtórzeniem Męki Pańskiej, a więc dotyczy człowieka) powie: »To nie jest ludzkie serce, a więc nie ma cudu«, ale drugi: »Nic dziwnego, bo Jezus był człowiekiem do śmierci, a potem zmartwychwstał jako Bóg. Cud jest więc możliwy, bo co my wiemy o boskim DNA?«. Klasycznie: wynik badań zależy od nastawienia badacza. Dr Barbara Engel przekonana jest, że w Legnicy zdarzył się cud, bo sama w cuda wierzy. A skoro wierzy lekarz, to czemu miałby nie uwierzyć prosty widz TVP? Więc – jak powiedział klasyk – „jedziemy w to, bo ciemny lud to kupi”. Swoją drogą skoro bezkrytyczni odbiorcy TVPiS wierzą w prezentowane przez Holecką i Adamczyka wiadomości w „Wiadomościach”, cuda eucharystyczne to dla nich pestka.

Do każdej beatyfikacji i kanonizacji potrzebny jest cud i za każdym razem znajdują się medycy, którzy potwierdzają, że nie mogą wytłumaczyć cudownego uzdrowienia. Zazwyczaj święty leczy z raka czy innej choroby wewnętrznej. Nie odnotowano natomiast, by komuś odrosła ręka lub noga, co byłoby przecież bardziej spektakularnym i namacalnym dowodem nadprzyrodzonej materii zjawiska.

Ale taka sztuczka nie udała się nawet J.P.2. Żeby zostać błogosławionym, uleczył on francuską zakonnicę z Parkinsona, a na świętość zasłużył sobie, usuwając guza nerki 9-letniemu Dawidowi oraz zator tętnicy płucnej Amerykance Ewie. Nie brak więc specjalistów z zakresu medycyny, którzy chwilowy brak wytłumaczenia zjawiska gotowi są przypisać zaświatom.

Legnica to niejedyne miejsce, w którym dokonał się „cud eucharystyczny”. Do jednego z pierwszych takich przypadków doszło we włoskiej Bolsenie w 1264 r., a na jego cześć papież Urban IV ustanowił święto Bożego Ciała. Dziś cuda eucharystyczne Urban demaskuje – taka przewrotność losu.

 

Ciało wyplute i przekute

Z pozoru niewinna katolicka wiara w przeistoczenie miewa tragiczne skutki. Pierwszą ofiarą jest oczywiście sam Jezus, który został ukrzyżowany, żeby katolicy mogli go jeść. Z ostatnich ofiar transubstancjacji wystarczy przypomnieć nastolatka z Bełchatowa, który zamiast połknąć – wypluł, co oburzony ksiądz zgłosił na policję. W XV w. przekonanie o rzeczywistej obecności Chrystusa w opłatku budziło nastroje antysemickie w Poznaniu. Tam też w 1399 r. odnotowano pierwszy w Polsce „cud eucharystyczny”. Według legendy stało się to przez Żydów, którzy chcieli się przekonać, czy katolicki dogmat o przeistoczeniu to prawda. Nakłonili więc (jak to starozakonni – pieniędzmi) pobożną chrześcijankę do wyniesienia z kościoła przeistoczonego w ciało Chrystusa wafla celem świętokradczego eksperymentu. Przekupiona niewiasta dostarczyła sceptykom 3 hostie, a ci zabili pana Jezusa po raz wtóry, nakłuwając opłatki nożem. Z andrutów popłynęła krew, a ochlapana nią niewidoma Żydówka odzyskała wzrok. Przerażeni Semici zakopali wafle, ale te ciągle się wyłaniały spod ziemi, aż postawiono na tym miejscu kaplicę. Na pamiątkę tego wydarzenia w kościele Najświętszej Krwi Pana Jezusa umieszczono tablicę z wierszem-modlitwą:

„Ty Boże, jak za taką krzywdę nagrodzimy?

Twoję, gdy ciężką mękę w Poznaniu widzimy.

Ty sam Boże jakoś jest zawsze sprawiedliwy,

Ty wyniszcz aż do szczętu ten naród złośliwy”.

W 2005 r. abepe Stanisław Gądecki polecił przenieść tablicę ze świątyni do Muzeum Archidiecezjalnego, naiwnie sądząc, że antyżydowskość stanie się obiektem muzealnym. Nic podobnego. Antysemityzm Polacy wyssali z mlekiem matki i krwią Chrystusa. Tak im dopomóż Kurski!