Księża pańszczyźniani – NIE

Co boskie Bogu, pensję zaś oddaj biskupowi.

Ks. Tymoteusz Dudek (imię i nazwisko zmienione) był do niedawna wikarym w jednej z parafii w diecezji sandomierskiej. Uczył też dziatwy religii w przedszkolu i szkole. Wzorowo wywiązywał się z obowiązków duszpasterskich i pedagogicznych. Przed wielebnym stała otworem kariera w Kościele kat. Mógł żyć spokojnie i dostatnio. Sumienie nie pozwalało mu jednak siedzieć cicho, widząc, co wyprawia sandomierski biskup Krzysztof Nitkiewicz. Za krytykę nadużyć przełożonego wikary otrzymał karę suspensy i został wyrzucony z pracy w parafii, przedszkolu i szkole, pozbawiono go wszelkich praw związanych z kapłaństwem, a nawet zabroniono noszenia koloratki i sutanny.

 

Sam na plebanii

Sytuacja Dudka jest nie do pozazdroszczenia. Decyzją biskupa został zesłany do pracy w Domu Księży Emerytów w Sandomierzu, gdzie ma pomagać w opiece nad zniedołężniałymi współbraćmi, i nauczania katechezy w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym w Zawichoście, co napiętnowany uznał za upokorzenie i degradację. Krnąbrny ksiądz nie wykonał polecenia arcypasterza i nadal zajmuje pokój na plebanii ku irytacji przełożonych. Nie otrzymuje wynagrodzenia i żyje z zaskórniaków. Biskup Nitkiewicz upoważnił proboszcza, aby ten – jeśli uzna to za stosowne – podjął „należyte kroki prawne”, przez co można rozumieć m.in. wezwanie policji do siłowego usunięcia Dudka z plebanii.

 

Haracz dla biskupa

Ludzie myślą, że księża srają forsą i opływają w luksusy. Większość szeregowych klechów ledwo wiąże koniec z końcem, zarabiając niewiele. Błogosławieństwem ich sytuacji materialnej jest etat w szkole i nauczanie religii. Tymczasem biskupi wymuszają od podwładnych haracze. Arcypasterz Nitkiewicz pobiera co roku od każdego podwładnego kilka „datków” – w tym od katechetów w sutannach styczniową pensję ze szkoły. Na potwierdzenie osiąganych dochodów wielebni zobowiązani są dołączyć odcinek pensji z listy płac lub przelew bankowy. Opornym przysyłane są wezwania.

Biskup wie, że taki proceder jest niezgody z prawem ani świeckim, ani kościelnym, ale był święcie przekonany, że nikt mu się nie postawi i nie nagłośni sprawy. Dudek powiedział dość i uderzył z grubej rury! Złożył zawiadomienie do prokuratury na Nitkiewicza. Oprócz wymuszania pieniędzy zarzucił biskupowi mobbing, czyli szykany, fałszywe oskarżenia o niestosowne zachowanie, pozbawienie pracy w parafii, przedszkolu i szkole. Wszystko to wiązało się ze stresem, a przede wszystkim z pogorszeniem warunków pracy i sytuacji finansowej. Narzucone przez biskupa warunki pracy były urągające. Dudek stracił większość dochodów, a tyrać by musiał znacznie więcej niż jako wikary.

 

Całość na łamach