Kto ty jesteś? Papież mały – NIE

Nieświęta pamięć świętego.

Największy, najbardziej polski, najświętszy z świętych – Karol Wojtyła, identyfikujący się jako Jan Paweł II, straszy wizytujących Muzeum Narodowe w Warszawie kamiennym spojrzeniem, ciskając przy okazji meteorytem w brodzik z rozwodnioną pomidorową. Instalacja artystyczna rozbudziła resentyment ostatnich piętnastu lat, które w młodych Polakach, krzyczących za bachora „Santo Subito!”, przerodziło się znienacka w szkalowanie esencji naszej polskości. Czemu runął autorytet Jana Pawła II?

W 2005 r., gdy kitował Wojtyła, miałem 11 lat. Mieszkałem w 15-tysięcznym miasteczku, chodziłem do podstawówki, gdzie jego facjata była na każdym rogu. Jak każdy co tydzień popylałem do kościółka z rodzicami, gdzie modliłem się za jego zdrówko.

Byłem ministrantem, na szczęście tak brzydkim, że niemolestowalnym. Urodziłem się i wychowałem w absolutnym kulcie Wojtyły. Tego pamiętnego dnia o tej pamiętnej godzinie płakałem jak Koreańczyk po śmierci Kim Dzong Ila. Następnego dnia na mszy też płakałem. Płakali wszyscy.

W szkole uroczystości i apele, na ścianach lic papieża jeszcze więcej. W salach napisy „Santo Subito” – „święty natychmiast”, tłumaczono zalanym łzami dzieciom. Płakaliśmy żarliwiej niż moi dziadkowie musieli płakać po Stalinie i wydawać by się mogło, że to było wzruszenie szczere. Ból, wyrywający się z trzewi narodu, przelewać się miał przez następne pokolenia.

 

Pokolenie po J.P.2

Dzisiejsi 20-latkowie i jeszcze młodsi Polacy, są w około 40 procentach bezbożnikami. Mniejszymi lub większymi. Według danych CBOS za 2018 r., dokładnie 63 procent 19-20 latków określiło się jako wierzący lub głęboko wierzący. To rekordowo mało i też rekordowo szybki spadek. Jako dzieciak z podstawówki razem z moimi rówieśnikami uczestniczyłem w teatrze odtwórczych zachowań, małpując dorosłych żałobników, lamentując po wadowickim księdzu z udaną karierą w międzynarodowej korporacji. Nasze emocje były szczere, ale nie wynikały z samodzielnej refleksji. Przekłada się to dziś na coroczne liczenie wiernych w parafiach i inne wskaźniki, które mówią jasno – wbrew konserwatywnemu wychowaniu polska młodzież laicyzuje się na potęgę, szydząc z odpustowych świętości żarliwie bronionych przez starsze pokolenia. Kult Jana Pawła II był nie tylko absolutny. Był i jest przede wszystkim absurdalny, odpustowy i karykaturalny. Laudacje wygłaszane na jego cześć, pomniki, ronda, aleje, ulice, szkoły i inne instytucje jego imienia stały się przedmiotem kpin. Wystawienie w muzeum papieża – strongmana po latach względnego wypalenia zainteresowaniem Wojtyłą tylko rozdrapuje zabliźniającą się powoli papieską antypatię młodych pokoleń Polaków.

 

Papież zawadiaka

„Szczęść Boże, dzwonię w bardzo delikatnej sprawie. Otóż w internecie są obrażani ludzie święci. Chciałbym tutaj odnieść się do Jana Pawła II, który jest obrażany przez forum Wykop.pl. Forum lewacko-terrorystyczne i nikt z tym nic nie może zrobić” – to fragment jednego z telefonów widza z programu „Rozmównica”, nadawanego w nieistniejącej już telewizji Religia.tv. Zapis ten pochodzi z 2011 r., dokładnie tego samego, kiedy pierwszy raz zjawisko szydery z Jana Pawła II w sieci opisała „Rzeczpospolita”.

Pedofil, zbrodniarz wojenny, gwałciciel – to tylko wybrane twarze, które od około dekady w internetowych memach przypisuje się Wojtyle.

Symbolem ruchu obrażania papieża stała się tzw. rzułta morda – wizerunek papieża dość nieudolnie obrobiony w programie graficznym, przez co wygląda on dość komicznie. Razem z nim pojawiły się w sieci pierwsze cenzopapy – memy obśmiewające papieża, pokazujące go w karykaturalnych sytuacjach, zazwyczaj prezentowany w zdarzeniach stojących w głębokiej sprzeczności z głoszonym przez niego światopoglądem. Np. pożyczającego szluga od gipsowej figurki Maryi czy przechadzającego się ze Stalinem. Potem pojawiły się cenzosety – utwory muzyczne o podobnej charakterystyce, do których dołączyły przeróbki pieśni religijnych w wersji techno. Całość ta składa się na ruch identyfikujący się z hasłem JP2GMD, co rozwijane jest jako „Jan Paweł II gwałcił małe dzieci”.

Społeczności internetowe z 2010 r., skupiające się na portalu społecznościowym Wykop.pl, forum Karachan.org i innych stronach z alternatywnymi dla głównych mediów treściami, często niedostępnymi dla osób niewtajemniczonych, spopularyzowały zarówno same karykatury papieża, jak i nadały zupełnie innego znaczenia niehumorystycznym wcześniej treściom. Przykładem jest występ Karola Wojtyły w programie telewizyjnym „Ziarno”, w którym otoczony zgrają bachorów odpowiadał dość lakonicznie i żartobliwie na pytania hordy przedszkolaków. Dziś urywki z tych wypowiedzi są sarkastycznymi bonmotami doskonale rozumianymi przez 20-latków, stosowanymi często w towarzystwie niewtajemniczonych w drugie przerażające życie papieża w sieci.

 

Zbyt wielki Polak

„No ja się pytam człowieku, dumny ty jesteś z siebie? Zdajesz sobie sprawę z tego, co robisz? Masz ty w ogóle rozum i godność człowieka? Ja nie wiem, ale żałosny typek z ciebie, chyba nie pomyślałeś nawet, co robisz i kogo obrażasz. Możesz sobie obrażać tych, którzy na to zasłużyli, ale nie naszego papieża – papieża Polaka, Jana Pawła, naszego rodaka – wielką osobę i tak wyjątkową i ważną…”. To kolejny fragment jednej z tyrad wygłoszonych w 2011 r. we wspomnianym już programie telewizyjnym. Samo nagranie jest już kultowe, a wydukany lament najlepiej oddaje cel, jaki chciano osiągnąć obrażaniem papieża. To wściekłość Polaków. Uderzenie w personifikację wszystkich deklarowanych przez nich wartości. W dyskursie mediów tradycyjnych Jan Paweł II został zredukowany do papieża Polaka, lubiącego góry, kremówki, śpiewającego „Barkę” i machającego w oknie. Antypapieskie rządze młodocianych internautów miały wywołać i wywołały lament katolickich społeczności. Rozpowszechniane latami, docierające nawet do wychowanej w zaścianku gawiedzi memy, sieją antykatolickie ziarno. To wyraz buntu przeciwko pewnym wartościom, ale także bezmyślnemu kultowi, którego doczekał się kremówkowy człowiek z Wadowic. Koślawe pomniki w każdym powiecie, przypominające nieraz żółwia lub Mariusza Pudzianowskiego, odpustowe dewocjonalia, talerze, otwieracze do piwa i inne gadżety z licem Wojtyły nieintencjonalnie też go ośmieszały. Bezrefleksyjność, natychmiastowa beatyfikacja i kanonizacja stały się iskrą zapalną do antykultu, będąc przejawem dobrego zjawiska – buntu wobec bezrefleksyjnej gloryfikacji.

 

Post papum

Od śmierci Jana Pawła II minęło ponad 15 lat. Od szczytu jego popularności internetowej minęło 5, może 7 lat. Żart powtarzany setki razy traci na atrakcyjności. Stracił i papież. Oburzeni już się oburzyli, szydzący już się naszydzili, obśmiano już wszystkie pokraczne pomniki stojące w gminnych zadupiach. Drugie tchnienie daje im jednak Jerzy Kalina i jego instalacja artystyczna na dziedzińcu Muzeum Narodowego w Warszawie. Na stronie internetowej instytucji czytam: „Instalacja na dziedzińcu MNW to odpowiedź artysty na rzeźbę Maurizio Cattelana La Nona Ora z 1999 roku. W ujęciu Kaliny Jan Paweł II nie jest bezsilnym, starym człowiekiem przygniecionym meteorytem, lecz tytanem o nadludzkiej sile. Zaproponowane ujęcie postaci pozwala podjąć wiele wątków interpretacji. Sam artysta postrzega papieża jako człowieka, który odegrał decydującą rolę w najnowszej historii Polski i Europy, rozpoczął proces przemian historycznych, społecznych i duchowych”. Autor słynnych schodków smoleńskich, postawionych na warszawskim placu Piłsudskiego, zamiast wejść w żywą polemikę o faktycznej sile papieża, roznieca kolejny płomień internetowych przeróbek i żartów, dostarczając ostatecznego dowodu na bezrefleksyjną postawę polskich katolików wobec Jana Pawła II. Młodzi warszawiacy licznie chadzają pośmiać się z mocarnego papieża. W czerwonej sadzawce pływały już kaczki gumowe i pewnie znajdzie się śmiałek, co głaz papieżowi odebrać będzie chciał. Cała ta maskarada z kultem papieża pokazuje jak na dłoni, że Kościół katolicki i jego środowisko, jeśli tylko nie jest nękane, prędzej czy później skompromituje się i wykończy samo. Jan Paweł II i jego kult zrobił więcej dla idei laickiej Polski niż najbardziej zatwardziały ateusz – i za ten trud pokłony mu się należą.