Kura w majtkach – NIE

W polskim zoo stabilnie: osły nadal spółkują z małpami.

Kurator – wbrew nazwie – nie jest hodowcą drobiu. Kurator oświaty za rządów PiS – wbrew oczekiwaniom – nie zajmuje się edukacją, tylko seksem. Tak to przynajmniej wygląda w Małopolsce. Tamtejsza kurator oświaty Barbara Nowak – jak na poznaniankę z pochodzenia przystało – oszczędnie gospodaruje rozumem. Umysł ma pospolity jak nazwisko, czemu daje od czasu do czasu świadectwo, wygłaszając z pełną powagą humorystyczne sentencje. To nadaje jej performance’om dodatkowego uroku.

 

Ona ma zdiagnozowane kanały

Większość z nas ma jakieś obsesje. Seks jest zapewne jedną z popularniejszych. Nie ma się czego wstydzić, choć w skrajnych wypadkach wypada leczyć. Albo zapisać się do PiS. Tam można dać ujście swoim skrytym fantazjom i fiksacjom, należy jednak dodać na końcu, że się je potępia. Rzadko który zdeklarowany gej tak otwarcie, a przy tym barwnie i malowniczo potrafi opowiadać o seksie analnym dwóch mężczyzn, jak konserwatysta brzydzący się samą myślą o związku jednopłciowym.

Obsesją Barbary Nowak jest gender i seksualizacja dzieci. Gender jest wszędzie!” – mówiła w listopadzie 2019 r. na spotkaniu pisowskiego Klubu Ronina. I jakby uprzedzając mój cios, dodała: „I to nie chodzi o to, że ja mam obsesję, ale mam zdiagnozowane wszelkie kanały, którymi gender wchodzi do szkół i do naszego życia. Bardzo dobrze by było, gdyby szkoła była terenem bezpiecznym. To marzenie nie tylko moje, ale wszystkich rodziców. Jeżeli rodzice odprowadzają dziecko do szkoły, to powinni być pewni, że w tej szkole dziecko jest bezpieczne, że nic mu nie grozi” – demaskuje. A dziecko niestety bezpieczne nie jest. Gender wlewa się do szkół wszystkimi otworami, a poza szkołą dzieci są seksualizowane jeszcze intensywniej. Barbarze Nowak taki stan rzeczy spędza sen z powiek. Ciągle myśli, jak te otwory zatkać, jak dzieci uchronić.

 

On pokaże mamy nadzieję

Broni, przede wszystkim alarmując. Rodzic ostrzeżony wie, w którą stronę patrzeć, aby swoje potomstwo ustrzec przed ohydą deprawacji. Oko Nowakowej sięga dalej niż powierzony jej w opiekę Kraków. Ostatnio rzuciła okiem na Łódź, a to, co tam zobaczyła, przyprawiło ją o mdłości.

„W Łodzi urzędnicy prezydent Zdanowskiej chcą w dniu św. Walentego prezentować dzieciom penisy zwierząt z tamtejszego zoo. Tak wygląda lewicowa progresywna edukacja seksualna” – dzwoniła na trwogę na Twitterze. Dla zaznajomionego z genderowym planem zniszczenia człowieka odbiorcy wszystko jest jasne. Pod nosem tylko gorzko się uśmiechnie, konstatując: a zatem to już. Po oswajaniu homoseksualizmu, kazirodztwa i pedofilii, przyszedł czas na zoofilię. Zero zaskoczenia. Kto wnikliwie czytał demaskatorskie dzieła ostatnich obrońców cywilizacji chrześcijańskiej, ten wie, że to żelazna logika poczynań kulturowych marksistów i innych sługusów Sorosa.

Podłożyli się Nowakowej pracownicy Biura Prasowego Prezydenta Miasta Łodzi, którzy zaproszenie na edukacyjny event ubrali w następujące słowa: „Mój… jest większy niż twój… Czy rozmiar ma znaczenie? Przekonamy się, podążając walentynkowym szlakiem męskich narzędzi miłości. To wspaniała okazja, by bliżej przyjrzeć się penisom ze świata zwierząt, tym dużym i małym”.

Wśród zaproszonych gości pracownik biura prasowego wymienia – oprócz pracownic zoo – pancernika włochatego, „który (mamy nadzieję) ośmieli się pokazać co nieco”. Reklama dźwignią handlu, zresztą walentynkowy pokaz siłą rzeczy ma erotyczne konotacje.

 

Całość na łamach