Lewaczki dużego kalibru – NIE

A w torebce zamiast książki Žižka spluwa Magnum .357.

Radykalne dziewczyny z Nowego Jorku czy Los Angeles nie zrozumiałyby koleżanek z Polski. Zapewne ze zdumieniem obserwowałyby, jak naćpani nienawiścią i przemocą – a kto wie, może też koksem lub amfą – nieumundurowani antyterroryści w Warszawie wściekle okładają teleskopowymi pałkami nastolatki i młode kobiety. W USA ten numer by nie przeszedł. Wielki łysy debil bez względu na to, czy gliniarz, czy kibol, dziesięć razy by się zastanowił, zanim zaatakowałby tłum demonstrantek. Bo doskonale by wiedział, że mógłby dostać między oczy śmiercionośną kulkę ze stylowego czarno-srebrnego rewolweru Smith&Wesson, model 686.

Warto zadać sobie pytanie, dlaczego lewicowcy w Stanach Zjednoczonych, zarówno kobiety, jak i mężczyźni, zaczęli się w ostatnich latach zbroić po zęby. Zacznijmy od Socjalistycznego Stowarzyszenia Strzeleckiego (Socialist Rifle Association).

 

Socjaliści z giwerami

Lewicowa sieć klubów strzeleckich za czasów Trumpa niezwykle się rozwinęła. W kwietniu 2018 r.składała się z zaledwie trzydziestu osób, obecnie liczy ponad 10 tysięcy członków w całych Stanach. Faye Ecklar, która je współtworzyła i pełni w nich funkcję Dyrektorki Pomocy Wzajemnej, wyjaśnia w rozmowie z serwisem „161 Crew” cel powstania organizacji: „Argumentem, na którym opiera się Socjalistyczne Stowarzyszenie Strzeleckie, jest to, że wszystkie lewicowe tendencje w Ameryce muszą radzić sobie z rzeczywistością, w której Stany Zjednoczone są pełne broni i zmilitaryzowanej policji, a każdy wystarczająco udany projekt lewicy zostanie ostatecznie zaatakowany przez faszystów i/lub państwo. Aby projekty te odniosły sukces, muszą być one w stanie powstrzymać te ataki lub, jeśli to konieczne, bronić się przed nimi. Tym bardziej przy wzroście przestępstw motywowanych nienawiścią wobec członków grup mniejszościowych, zwłaszcza czarnoskórych, imigrantów, Żydów i osób LGBTQ+”.

Lewicowi strzelcy skupiają się na zachęcaniu socjalistów i członków mniejszości do noszenia przy sobie broni palnej, zapewniają szkolenia w zakresie podstaw obsługi i bezpiecznego posługiwania się nią, tworzeniu lokalnych oddziałów i organizacji wzajemnej pomocy. Podkreślmy, że to organizacja na wskroś feministyczna – odrzuca postawy macho, które fetyszyzują broń palną, charakterystyczne dla prawicy w USA i na całym świecie. Sprzeciwia się rasizmowi i faszyzmowi.

Co ciekawe, ważne dla organizacji są działania niemilitarne – jak pomoc ofiarom katastrof naturalnych i spowodowanych przez człowieka. Na jej stronie napisane jest wprost – i nie jest to bynajmniej kokieteria ani zasłona dymna – że stowarzyszenie nie jest milicją czy bojówką.

 

Całość na łamach