Pani premier na baterie – NIE

Kiedy Jadwiga Emilewicz pójdzie siedzieć?

 

Dowiedzieliśmy się, że pod koniec maja do siedziby Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) weszli agenci Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW). Od tego dnia fundusz nie ma prezesa. Na czele instytucji zasiada tymczasowo pełniący obowiązki prezesa Dominik Bąk, wcześniej dyrektor jednego z departamentów. W funduszu, który na lewo i prawo sra miliardami z Unii Europejskiej, do dziś panuje bezkrólewie.

 

Co się stało?

Nie do końca jest jasne, co się stało z prezesem, którym jeszcze na początku tamtego majowego dnia był Piotr Woźny. Jedna z wersji mówi, że wezwano w trybie natychmiastowym ministra klimatu. Ten przyjął dymisję Woźnego i po krótkim namyśle na jego następcę wyznaczył Bąka.

Druga wersja, jaką słyszałem, dotyczyła ewakuacji byłego już prezesa. Agenci ABW mieli wyprowadzić Woźnego z siedziby NFOŚiGW dyskretnie i tylnymi drzwiami. Ewentualny skandal mógłby wpłynąć na wynik wyborów prezydenckich.

Żadnego skandalu jednak nie było. Zastępcy Woźnego, a tym bardziej pozostali pracownicy funduszu do dziś zachodzą w głowę, jaka była przyczyna gwałtownego odejścia prezesa. Woźny nie pozostawił listu pożegnalnego. Nigdy niczego publicznie nie wyjaśnił. Inni również nie.

 

Moc jest z nimi

Po piątej po południu tego samego dnia Woźny skomentował swoją dymisję następująco: „36 miesięcy walki o czyste powietrze i odnawialne źródła energii minęły jak jeden dzień. Mateuszu Morawiecki, dziękuję za wsparcie”. Podziękował również ministrowi klimatu Michałowi Kurtyce i wicepremier Jadwidze Emilewicz: „Bez waszej pomocy niewiele bym zdziałał. Niech moc będzie z wami”.

Oni odpłacili się równie słodkimi słówkami. Minister Kurtyka: „Dziękuję, Piotrze Woźny, za ciężką pracę na rzecz modernizacji programu »Czyste Powietrze«. Jednocześnie podkreślam, że nie zwalniamy tempa w działaniach dotyczących poprawy jakości powietrza w Polsce”. Emilewicz zacytowała podziękowania Woźnego i dorzuciła: „Bez największego Smogbustera w polskiej administracji temat czystego powietrza nie znalazłby się tak wysoko w agendzie politycznej. Gratuluję i dziękuję”.

 

Jadzia z mężem

Mój informator twierdzi, że w tym samym czasie ABW postanowiła porozmawiać z mężem pani wicepremier, Marcinem Emilewiczem. Rozmowa miała dotyczyć tych samych tematów, które poruszono w rozmowie z Woźnym.

O rozmowach agentów ABW do dziś nic nie wie Prokuratura Krajowa. Jak się dowiedziałem, w żadnym z postępowań nie odnaleziono nazwisk wspomnianych panów. Z czego by wynikało, że jeśli te rozmowy się odbyły, miały charakter czysto towarzyski, choć mało prawdopodobne, że dymisja też miała taki charakter. To potwierdza inną tezę, którą mi przekazano: miało dojść do szantażu na poziomie koalicyjno-partyjnym; niebawem Emilewicz (związana z Gowinem) przestanie być członkiem rządu.

– Ach, Jadzia… – usłyszałem od jednego z moich rozmówców. – Jadzia z mężem już dogadali się z Polsatem. Za chwilę któreś znajdzie tam pracę.

Może to tylko plotka… Woźny 19 czerwca został mianowany przewodniczącym rady nadzorczej Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin. Elektrownie kontrolowane są przez Zygmunta Solorza, właściciela Polsatu.

Zapytałem w ABW, co agenci robili w siedzibie NFOŚiGW i czy ucięli sobie pogawędkę z małżonkiem pani wicepremier. ABW odparła, że na odpowiedź ma zgodnie z prawem 14 dni; może odpowie mi wcześniej, a może nie.

 

Całość na łamach