Pedofilia wagi lekkiej – NIE

Motto:

„Gwałt niech się gwałtem odciska

A ze słabością łamać uczmy się za młodu!”

(Adam Mickiewicz, „Oda do młodości”)

 

Pedofil (60 kilo wagi, 160 cm wzrostu): „Jestem prawiczkiem”.

Dziecko (90 kilo, 170 cm): „Bez napinki, zaraz cię przelecę, aż się posmarkasz”.

 

Bez języczka

Norbert K. mieszka z wujem. Libido nie daje mu spać, rękoczyny się znudziły, wujek nie jest powabny i prawdę powiedziawszy, wcale go nie kręci. Na portalu internetowym zamieszcza anons o treści: „Szukam kogoś na stałe”. „To się dobrze składa, bo ja też chcę mieć kogoś na zawsze” – odpisuje Beata B. 3 dni później umawiają się na randkę. Spotykają się w kawiarni. Beata je lody. Norbert pałaszuje ptysia. Rozmawiają o pogodzie (że pada), literaturze (że „Krzyżacy” to mądra książka), głównie o miłości (że się chyba kochają). Robi się przytulnie.

Beata mówi, że ma 13 lat, pyta, czy Norbertowi nie przeszkadza, że taka z niej gówniara. Norbert na to, że gdzie tam, nie przeszkadza ani kapkę, bo uczucie się liczy, a nie metryka. Beata jest nieco wzruszona, gdyż nigdy nie miała do czynienia z mężczyzną tak wytwornym.

Na pożegnanie całują się w usta, ale bez języczka. Beata czuje w brzuchu motyle, bo wszyscy poprzednio poznani mężczyźni jęzory pakowali jej do gardła już na pierwszych randkach.

 

8 piw

Rozstanie to katusze. Beata tęskni jak Izolda za Tristanem, wysyła więc Norbertowi fotki przez internet. Przedstawiają cipkę z rozdziawioną mordką.

Norbert cierpi jak Werter. Rewanżuje się: fotki przedstawiają wzwiedzionego penisa. Ożywioną korespondencję prowadzą 10 dni. Puenta: Norbert przesyła 35-sekundowy filmik prezentujący onanizm zakończony sukcesem. W tle leci: „A na imię miałaś właśnie Beata, piękne imię, musisz przyznać, miła ma”. Beata płacze ze szczęścia, bo jest pewna, że nareszcie znalazła miłość życia.

Nalega na spotkanie. Norbert niczego tak nie pragnie jak ujrzeć ukochaną.

Najpierw oboje spacerują po galeriach handlowych. W restauracji nieopodal galerii Beata zamawia piwo. Potem kolejne. I następne. Wypija ich 8. Norbert imponuje Beacie, gdyż nie pije alkoholu, tylko siedzi przy kawie. Gdy Beata beka, śmieją się serdecznie jak gdyby się znali od wieków.

Beata mówi, że nie chce wracać do domu, bo tam czekają na nią prababcia z Alzheimerem, babcia z demencją, ojciec z kiłą i matka z żółtaczką. Wszyscy pijani oraz z niebieskimi kartami. Ma dość takiej rodzinki. Na chuj ci taka rodzinka, kochana, zamieszkaj u mnie, proponuje Norbert. Beata z radości podskakuje.

 

Boso i w bieliźnie

Pierwszej nocy petting. Drugiej oral. Za każdym razem stroną inicjującą jest Beata. Chwyta Norberta za członka, gładzi po worze, całuje po klacie…

Trzecia nocka to klasyk, ale z przeszkodami. Norbert obwieszcza: Jestem prawiczkiem, nie wiem co i jak. Betę rozczula taka chłopięcą nieporadność, mówi: Bez napinki, nie martw się, zaraz cię przelecę, aż się posmarkasz. I słowa dotrzymuje. Po wszystkim do pokoju zagląda wujek, nie drzyjcie tak mord, apeluje.

Gdyby nie policja, czwarta noc pewnie wstrząsnęłaby światem. Stróże prawa pojawili się w mieszkaniu Norberta, bo rodzina Beaty zgłosiła jej zaginięcie. Funkcjonariusze wypatrzyli zaginioną na monitoringu. Norbert trafił do puchy. Beata wróciła do prababci z Alzheimerem, babci z demencją, ojca z kiłą i matki z żółtaczką. Gdy tylko przekroczyła próg, zaczęła beczeć. Szlochając, opowiedziała, że Norbert siłą ją zawlókł do swojego mieszkania, bił i zmuszał do seksu i żeby nie mogła zadzwonić do domu lub na policję, śrubokrętem zniszczył należącą do niej komórkę. Nie mogła uciec, bo zabrał jej ciuchy i buty oraz kazał cały czas chodzić boso i w bieliźnie. Rodzice zaprowadzili Beatę na komisariat. Tam zeznała to samo.

Żarty się skończyły – za gwałt na nieletniej grożą nie mniej niż 3 lata więzienia, gdyż to czyn uznawany za zbrodnię.

Prokuratura wystąpiła z wnioskiem o areszt. Sąd wniosek przyklepał.

 

Skarb z nadwagą

Powietrze z balonika zaczęło jednak uchodzić.

W wyniku czynności śledczych ustalono bowiem, że Beata, zanim poznała Norberta, utrzymywała liczne kontakty seksualne ze starszymi mężczyznami, czyli jest dziewczynką rozwiązłą i jak na swój wiek doświadczoną. Zeznania sąsiadów wskazywały zaś na to, że w żadnym razie nie wyglądała na osobę pozbawioną wolności i gwałconą, gdyż była „zawsze wesoła i uśmiechnięta”, a do Norberta Z. zwracała się „skarbie” i „kochanie”. Ofiara gwałtu raczej takimi czułościami oprawcy nie częstuje.

Paweł Z., wujek Norberta, wyjawił śledczym, że siostrzeniec często wychodził z domu, gdyż utrzymuje się ze zbierania surowców wtórnych, co wymaga regularnej penetracji terenu. Beata B. miała więc wiele okazji, żeby uciec, ale z nich nie skorzystała.

Wujek opowiedział, iż zamiast uciekać, Beata pod nieobecność siostrzeńca ciągle do niego dzwoniła, rysowała jego i siebie, jak biorą ślub, oglądała telewizję i grała w gry na komórce, ale nigdy i w żaden sposób nie sygnalizowała, iż jest przetrzymana i używana siłą.

Dodał, że Norbert i Beata ciągle oblewali się herbatą dla zabawy, łaskotali się i całowali, czyli zachowywali się jak normalna para, i ogólnie był zadowolony z obecności dziewczyny, gdyż bał się, że nieśmiały Norbert nigdy baby nie zazna, a do głowy mu nie przyszło, że „tęga, wysoka i dość rozpustna niewiasta ma 13 lat”. Zwrócił także uwagę, iż jego zdaniem o żadnym gwałcie nie może być mowy, a jeśli już, „to ona musiałby zgwałcić Norbiego, bo Norbi jest mizerotą i nie dałby rady takiemu gigantowi”. Jednym słowem podkreślił, że Beatę i Norberta dzieli nie tylko różnica wieku, ale także wagi, co jest szczerą prawdą. Beata B. jest bowiem o 30 kilo cięższa od Norberta Z. i o 10 cm od niego wyższa.

 

Charakter zastępczy

Beaty o składanie fałszywych zeznań nie można było oskarżyć ze względu na wiek. 30-letniego Norberta Z. Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów oskarżyła o to, że „działając z góry podjętym zamiarem i w krótkich odstępach czasu, dopuścił się obcowania płciowego z mającą lat 13 Beatą B., a także kilkakrotnie doprowadził ją do wykonania i poddania się innej czynności seksualnej”. Sąd powołał biegłych. Biegli rozpoznali u oskarżonego pogranicze upośledzenia umysłowego, ale doszli do wniosku, że wiedział, co robi i potrafi odróżnić dobro od zła. Stwierdzili także, że nie jest pedofilem, a „motywacja do podjęcia kontaktu z pokrzywdzoną miała charakter zastępczy”. Innymi słowy kopulował z 13-latką nie dlatego, że jest wielbicielem kwaśnych jabłek, ale dlatego, że nikogo poza wujem nie miał pod ręką. Norberta Z. wpakowano w księże buty. Księże, bo ersatzowa motywacja często przyświeca kapłanom używającym dzieci niezgodnie z przeznaczeniem.

 

Z miłości

W trakcie procesu Norbert przyznał się do winy i oświadczył, że chce poczekać, aż „Beata będzie miała 18 lat i się z nią pobrać, bo ją kocha, Beata też jest w nim zakochana i razem planują wspólną przyszłość”. Ze wspólną przyszłością będą musieli jednak poczekać, bo sąd skazał go na 2 lata bezwzględnego pudła a na dodatek orzekł „zakaz zamierzonego zbliżania się do pokrzywdzonej na odległość mniejszą niż 50 metrów na okres 5 pięciu lat”.

„Oskarżony uprawiał seks z Beatą B. na jej prośbę, mimo że wiedział, ile lat ma pokrzywdzona. Stwierdził, że nie opierała się i dodał, że zrobił to z miłości. (…) To był jego pierwszy raz, wcześniej nie uprawiał seksu z dziewczyną i dobrze im było razem aż do dnia pojawienia się policji. (…) To prawda, że Beata B. sama chciała uprawiać z nim seks i go zainicjowała, dotykając go w miejsca intymne, ale nie ma to wpływu na zaistnienie przestępstwa. Oskarżony nie wiedział co prawda, iż współżycie cielesne z 13-latką jest karane, ale miał wiedzę ogólną, powszechną i zdroworozsądkową, że nie wolno współżyć z dzieckiem” – wywiódł sąd w uzasadnieniu. Problem w tym, iż niełatwo było orzec, kto jest dzieckiem, a kto oprawcą.

W każdym razie skazany z pedofilskiego paragrafu nie ma w pierdlu łatwego życia, a więźniowie w niuanse nie wnikają i z jednakową estymą traktują gwałcicieli bezzębnych niemowląt i cycatych trzynastek, co przed wyznaniem miłości nieletniej damie warto mieć na względzie.