Polska dookoła Słońca – NIE

Motto: Polski mam paszport na sercu. Skąd, pytam, skąd go wziąłem? Wziąłem go z dumy i trudu, ze znoju codziennej pracy, ze stali, z żelaza, z węgla. A węgiel to koks, to antracyt.

(„Miś”, reż. Stanisław Bareja)

 

W internecie wykorkować można szampana, a nie człowieka.

 

Rząd szykuje przepisy, które pozwolą osiedlać się w Polsce potomkom osób zamieszkujących 500 lat temu tereny między Morzem Czarnym i Bałtykiem.

24 października przypada 225. rocznica III Rozbioru Polski. Oznaczał on zniknięcie państwa, które historycy nazywają I Rzeczpospolitą lub Rzeczpospolitą Obojga Narodów. Państwa, które zajmowało niemal całą dzisiejszą Ukrainę, Białoruś, Litwę, Łotwę, pół Estonii i spory kawałek Rosji ze Smoleńskiem włącznie. O lennie w postaci obwodu kaliningradzkiego nie wspominając.

***

PiS nie zamierza rocznicy tej hucznie obchodzić. Zamiast tego pragnie znowelizować ustawę repatriacyjną i stworzyć takie prawo, które ułatwi legalne zamieszkanie w Polsce – jak to ujął szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk – „wszystkim potomkom mieszkańców I i II Rzeczypospolitej, którzy deklarują związek z Polską”.

Tego, jak sobie państwo wyobraża dokumentowanie pochodzenia od Żmudzinów czy XVII-wiecznych Kijowian, na razie nikt w rządzie nie wie. Przez tamte tereny przewaliło się w ostatnich stuleciach kilka rzezi zwanych powstaniami ludowymi, dwie wojny światowe, kilkanaście wojen lokalnych oraz Rewolucja Październikowa. Każda z tych okoliczności wiązała się z paleniem wszystkiego, co się paliło, czyli głównie dokumentów.

Dla ludzi obytych z polską polityką konsularną na wschód od Bugu przekaz Dworczyka jest jasny. W polskich placówkach konsularnych często bierze się łapówki. Czy chodziło o wizy, czy o przesłuchania na Kartę Polaka, czy – jak w Kazachstanie – o procedurę repatriacyjną.

Ponieważ nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie domagał się dokumentów z czasów powstania Chmielnickiego czy Konfederacji Barskiej, urzędnicy będą musieli stosować tzw. kryteria miękkie. Czyli „deklarowany związek z Polską”. Jeśli zatem Białorusin, Ukrainiec czy Rosjanin powie, że co prawda po polsku zna tylko słowo „kurwa”, ale za to kocha kraj przodków całym sercem i duszą, na co załącza dowód w postaci koperty ze stosowną zawartością, to nic nie stanie na przeszkodzie, by pozwolić mu być obywatelem polskim.

***

Porażką skończyło się przyspieszenie wydawania Karty Polaka – dokumentu uprawniającego do mieszkania, pracy i nauki w Polsce dla osób taki dowód posiadających. Do zeszłego roku o kartę mogli występować tylko obywatele zamieszkujący państwa poradzieckie. Zdaniem PiS ludzi z polskimi korzeniami powinno tam być nawet 10 milionów osób. Szacunki przestrzelono. Przez trochę ponad 10 lat dokument potwierdzający „przynależność do Narodu Polskiego” wydano około 250 tysiącom osób, głównie obywatelom Ukrainy i Białorusi.

Kryteria przyznawania karty są proste: Trzeba wykazać się bierną znajomość języka polskiego lub przedstawić zaświadczenie organizacji polonijnej o działalności na rzecz kultury i języka polskiego.

Posiadacz Karty Polaka po roku pobytu nad Wisłą otrzymuje obywatelstwo polskie, czyli unijne. Może się też ubiegać o państwową kasę na zagospodarowanie i 9-miesięczne utrzymanie. Imigrant z kartą może dostać dofinansowanie do wynajmu mieszkania, intensywnej nauki języka polskiego czy kursów zawodowych.

Nikt nie prowadzi statystyk, ilu karcianych Polaków stało się w ten sposób pełnoprawnymi obywatelami RP. Wiadomo natomiast, że na co dzień pracuje u nas prawie 1,8 miliona Białorusinów i Ukraińców. Czyli pomysł z Kartą Polaka jest imigracyjnym nieporozumieniem.

***

Niewdzięczność Polaków ze Wschodu zdumiała PiS. Dlatego w zeszłym roku klepnięto nowelę ustawy o Karcie Polaka, rozszerzając ją z obszaru byłego ZSRR na cały świat. Czyli również na Amerykę Północną, skąd nikt chyba do Polski nie chce dobrowolnie migrować, oraz na Amerykę Południową, gdzie w Brazylii i Argentynie żyje – jak policzyło MSZ – 2,5 miliona potomków Piasta Kołodzieja. Nowelizacja weszła w życie 14 lipca 2019 r.

Pierwszą Kartę Polaka człowiekowi z Ameryki Południowej wydano w połowie lutego. Dostał ją Lourival Araujo Filho, kierujący polonijnym zespołem folklorystycznym „Wisła” z Kurytyby.

 

Całość na łamach