Polska robi wioskę (olimpijską) – NIE

Japońskie „kinmedaru” po polsku znaczy „złoty medal”, a „kes-hinomi no ichijiku” – „figa z makiem”.

 

Najpierw wieś zrobili jankesi – specjaliści z amerykańskiej agencji prasowej Associated Press tuż przed igrzyskami w Tokio dali polskim kibicom złudzenie: oświadczyli, że polscy olimpijczycy zdobędą 22 medale, w tym 5 złotych.

W przeciwieństwie do mojego redakcyjnego pryncypała, który na dźwięk słowa „sport” odbezpiecza pistolet, bywam kibicem sportowym: czytam publikacje Wojtka Mittelstaedta, wiem, kim jest Bartosz Zmarzlik (mistrzem świata w jeździe na żużlu), kim Anna Twardosz (kobietą skaczącą na nartach, jeszcze nie mistrzynią świata), a także o tym, że podczas ostatnich mistrzostw Europy w piłce nożnej reprezentacja Polski zdobyła jeden punkt (za remis z Hiszpanią).

Igrzyska Olimpijskie 2020, rozgrywające się w Japonii w roku 2021 – to już jest atrakcja! Do tego pandemia i wakacje. 3 tygodnie gier i zabaw na najwyższym światowym poziomie, 30 litrów piwa w chłodziarce, fura czipsów oraz 65-calowy telewizor 4K – nic więcej mi nie trzeba.

 

Iga Świątek triumfatorką French Open jest. Jest także w pierwszej dziesiątce najlepszych tenisistek świata, mieszka w Raszynie, ma 20 lat, ładnie wygląda i w ciągu dwóch tygodni potrafi zarobić 7 mln zł. Do Tokio pojechała, bo doświadczenie olimpijskie mogło być dla niej bardzo cenne. Przejebała w drugiej rundzie. Przeczytałem w internecie, że nie wolno mieć jej tego za złe, bo bardzo chciała, a po tym, gdy się nie udało, nie potrafiła powstrzymać łez. Kurwa wasza jebana dziennikarska mać! Do Tokio jedzie najlepsza polska tenisistka, jest rozstawiona z szóstką, przegrywa, trudno, zdarza się, ale mamy być z niej dumni, bo się poryczała?!

W drugiej rundzie przejebał też ze 143. rakietą świata Hubert Hukacz, tenisista rozstawiony z numerem siódmym. Powód? Kiepskie jedzenie. Polski Komitet Olimpijski stać na wysłanie Hurkacza samolotem, zapewnienie mu miejsca w wiosce olimpijskiej, a nie stać na zdrowy posiłek? A sam zawodnik, który ponoć robi wszystko, żeby coraz lepiej grać w tenisa, nie mógł sam sobie kupić coś zdrowego do szamania?

 

Michał Kwiatkowski to najlepszy polski kolarz szosowy. Jest mistrzem świata i sympatycznym facetem. Dziennikarze z Eurosportu pompowali balonik, że w Tokio może zdobyć mistrzostwo olimpijskie. Nie zdobył, ale nie mam mu tego za złe – w wyścigu na dystansie 230 km brało udział stu kolarzy i każdy chciał zdobyć złoty medal.

Podobne emocje żywię do kolarki Katarzyny Niewiadomej. Rzuć wszystko i weź się za łby z sześćdziesięcioma dziewuszyskami, z których wszystkie chcą cię wyprzedzić.

Mimo to nie mogę się powstrzymać: złoty medal zdobyła mało komu znana Austriaczka, półamatorka, doktor matematyki, która dlatego wygrała wyścig, że jechała najszybciej…

Jeszcze słówko o kolarstwie, tym razem górskim… Swój czwarty olimpijski start zaliczyła Maja Włoszczowska. Zajęła 20. miejsce. Nie należy jej jednak za to krytykować, ma przecież 37 lat i trudno od niej wymagać lepszego rezultatu. Jeśli trudno, chciałbym zapytać, to może powinna wziąć udział w zawodach oldboyów, sorka – oldgirlsów…?

 

Całość na łamach