Pomy┼éka – NIE

Zadzwoni┼éa znajoma z Konstancina. Policja zawiadomi┼éa j─ů, ┼╝e nasi najbli┼╝si s─ůsiedzi, ca┼éa rodzina zza a┼╝urowego p┼éotu, zaka┼╝ona jest, jak stwierdzono, koronawirusem. Ma zakaz wychodzenia z domu. Policja prosi o donos, gdyby s─ůsiedzi szwendali si─Ö po swoim ogrodzie. Nasze psy szczekaj─ů na siebie, opluwaj─ůc si─Ö morda w mord─Ö. Sze┼Ťciu naszych ochroniarzy patrolowa┼éo stale dziel─ůcy nas pas graniczny. Jeste┼Ťmy z ┼╝on─ů o pi┼║dzi w┼éos od zarazy. Gdy rz─ůd podawa┼é, ┼╝e w Polsce jest og├│┼éem 100 os├│b chorych, 5 z nich mieli┼Ťmy za p┼éotem. Fakty k┼é├│c─ů si─Ö ze statystycznym prawdopodobie┼ästwem ÔÇô pomy┼Ťla┼éem. Okaza┼éo si─Ö, ┼╝e to fa┼észywy alarm. S─ůsiedzi nie s─ů chorzy, tylko poddani kwarantannie, bo kto┼Ť od nich wr├│ci┼é z Niemiec. Takim ludziom jak nasza znajoma wszystko si─Ö myli, roznosz─ů wi─Öc bzdury. Trwa epidemia pomy┼éek.