Prawica udusi wirusa! – NIE

Polski rząd tego nie ogłasza. My zdradzamy najlepszy sposób ochrony przez koronawirusem.

Panikarskie tony publikacji nt. koronawirusa powodują, że społeczeństwo jest coraz bardziej zestresowane. Trzeba jednak znaleźć jakieś pozytywy, a przynajmniej próbować zapomnieć o negatywach. Pod względem politycznym epidemia ma tę niewątpliwą zaletę, że wróg obecnej władzy może nie podawać ręki pisiorowi bez zbędnych tłumaczeń. Ot, po prostu: procedury, higiena itd. (a w serduszku nadal gromkie: „nienawidzę cię, chuju!”). Okazuje się, że dosłowne chwytanie za pisiora może być całkiem pomocne w walce z wirusem. Miłość w czasach zarazy ma oblicze autoerotyczne.

Nie modlitwy, msze i koronki pomogą obronić się przed wirusem, a zwykłe walenie konia, względnie czochranie bobra. Należy rozładować napięcie. Picie melisy albo/i wódki także nie zaszkodzi, ale ile można. Zalecany jest płodozmian, wówczas nic się tak prędko nie znudzi. A czas epidemii to w dużej mierze nuda. Imprezy odwołane, po knajpach i galeriach strach chodzić, Netflix ma skończoną liczbę produkcji – a coś począć ze sobą trzeba. Kościół kat. jak zwykle okazał się szkodnikiem: nie dość, że świątynie są jednym z głównych ośrodków rozmnażania wirusa, to jeszcze kler zabrania zbawiennej masturbacji. Wstrzemięźliwi seksualnie mają większe szanse by przenieść się na łono Abrahama, co swoją drogą również brzmi jak czynność erotyczna.

W związku z zagrożeniem epidemią na rynku pojawiają się coraz to nowe recepty na wzmocnienie odporności. Żniwo zbierają producenci suplementów i witamin pod różnymi postaciami. Okazuje się, że zamiast wzbogacać księdza czy znachora, możemy sobie pomóc za darmo, na własną rękę. Twierdzą tak poważni naukowcy. Potwierdzają ludową mądrość pouczającą, że „onanizm wzmacnia organizm”.

„Masturbacja wzmocni twój układ odpornościowy i podnosi liczbę białych krwinek” – donosi portal Big Think. Powołuje się przy tym m.in. na autorytet dr Jennifer Landy – amerykańskiej ginekolog, badającej wpływ orgazmu na organizm. Samogwałt redukuje poziom kortyzolu (hormon stresu), zaś uwalnia hormony szczęścia: dopaminę, serotoninę i oksytocynę. Dzięki temu układ odpornościowy działa wydajniej. Mniejszy stres to również lepszy sen, a od jakości wypoczynku w dużej mierze zależy nasza odporność.

W czasie nieustannego stresu spowodowanego strachem przed chorobą, każdy skuteczny sposób jego redukcji jest na wagę złota. Nie trzeba się rujnować na gówno dające suplementy, wystarczy chwila wolnego czasu i względnej intymności (warunek niekonieczny), by przegnać stres precz. Dodatkowo ipsacja zmniejsza ryzyko wystąpienia raka prostaty u mężczyzn oraz skurczów menstruacyjnych u kobiet.

Same plusy.

Masturbacja ma tę zaletę, że nie wiąże się z marnowaniem zgromadzonych zapasów żywnościowych czy pitnych. Nie potrzeba do niej również kontaktu z drugim człowiekiem. Tradycjonaliści stwierdzą, że seks przecież też kończy się orgazmem, czyli ma taką samą wartość. Nie do końca. Stosunek obarczony jest stresem wywołanym obawą, czy uda nam się zadowolić partnera, strachem przed zrobieniem z siebie pośmiewiska itp. W dodatku techniczne niedostatki oraz nieznajomość ciała drugiej osoby mogą sprawić, że nawet długotrwały ciąg ruchów frykcyjnych nie zakończy się orgazmem – zwłaszcza u kobiet. Niektóre zaś z nich, dla świętego spokoju lub chęci zadowolenia partnera, będą udawać szczytowanie, co może stres i frustrację jedynie pogłębić – koronawirus tylko na to czeka. Stosunek sam przez się sprawia, że narażeni jesteśmy na zarażenie, kontaktując się intensywnie z drugą osobą lub osobami. Higieniczniej jest udać się na randkę z własną ręką. Umytą oczywiście według podsuwanych zewsząd wskazówek. Dobrze też opłukać grabę po.

Seks w czasach zarazy obarczony jest ryzykiem niechcianych ciąż. U szczytu trwania epidemii w sklepach zacznie brakować podstawowych produktów, a co tu mówić o kondomach. Blistry tabletek antykoncepcyjnych to również nie jest studnia bez dna. Prokreacja podczas epidemii jest ze wszech miar niewskazana i nieetyczna. Tylko skrajnie nieodpowiedzialne jednostki mogą sprowadzić na świat kolejnych ludzi, gdy wokół zaraza, pożoga i śmierć.