Rosyjscy towarzysze – NIE

W zeszłym tygodniu miałam okazję uczestniczyć w dość nietypowym spotkaniu 7-osobowej grupki polskich dziennikarzy z rzeczniczką rosyjskiego MSZ Marią Zacharową. Jest to kobieta absolutnie fascynująca ze względu na oryginalną w dyplomacji szczerość. Wśród różnych rzeczy, które nam z tą szczerością powiedziała, poczesne miejsce zajmowały deklaracje w najwyższym stopniu konserwatywne. Do tego stopnia, że kolega z endeckiej „Myśli Polskiej” nie próbował nawet ukryć zachwytu.

Generalny punkt widzenia, który przedstawiła nam Zacharowa, jest taki, że Rosja i Zachód zamieniły się miejscami.

– Zachód porzuca wartości, na których został zbudowany. W USA jedynym tematem, o którym się dyskutuje, jest gender, postępowe siły zrobiły z tego osnowę politycznej tożsamości – przekonywała z ogniem Zacharowa. – Biały Dom nazywamy dziś „waszyngtońskim obkomem”, bo jest jak Moskwa za czasów ZSRR. Jak partia powiedziała, że Boga nie ma, to nie ma, nieważne, co kto czuje.

– Dziś wszystko jest na odwrót – ocenia rzeczniczka Ławrowa. – W czasach zimnej wojny w radiu BBC był cotygodniowy program z udziałem prawosławnego księdza, który tłumaczył zasady prawosławia i program ten był nadawany na teren ZSRR. Przeszło 40 lat, u nas odbudowaliśmy cerkwie, a głównym obiektem krytyki BBC jest Cerkiew prawosławna. Czy ktoś może sobie dziś wyobrazić, żeby BBC nadawało regularny program z udziałem rosyjskiego księdza?…

I na tym ukłonie wobec religii się niestety nie skończyło. Także o uchodźcach Zacharowa mówiła językiem bliskim PiS-owi, przekonując, że przyjmowanie ludzi uciekających przed wojną jest wysoce nierozważne. Co prawda Zacharowej chodziło głównie o tych, których sprowadził polski rząd, wykonując polecenie wycofujących się z Afganistanu Stanów Zjednoczonych, ale przekaz o zagrożeniu, jakie płynie ze strony „obcych”, nie był PiS-owi – no właśnie – obcy.

– Dzieciak w przedszkolu to ogarnie – mówiła z wyraźną naganą – że nie należy sprowadzać sobie do kraju tysięcy obcych, niesprawdzonych ludzi, o których nic się nie wie. Nawet sąsiadujące z Afganistanem kraje Azji Środkowej, dawne republiki ZSRR nie zgodziły się przyjąć afgańskich uchodźców, mimo iż są im znacznie bliżsi kulturowi i religijnie.

Co oznacza – zdaniem rzeczniczki rosyjskiego MSZ – że w ciągu miesiąca importowaliśmy na terytorium Europy populację zdolną zbudować z marszu siatkę terrorystyczną, która może ogarnąć cały kontynent.

– Liberalna myśl doprowadziła Zachód do stanu, w którym dyskutowana jest każda kwestia, obowiązuje przekonanie, że istnieją różne równoprawne punkty widzenia na każdy problem – mówiła Zacharowa z potępieniem. – Tymczasem nie ma dwóch punktów widzenia na bezpieczeństwo. To jest tak jak ze zdrowiem: 39 stopni to temperatura niebezpieczna dla życia człowieka i tu nie ma o czym dyskutować…

Dyskutować oczywiście jest o czym – fetysz „bezpieczeństwa” stał się nie tylko w Rosji i Stanach, ale także w Europie wytrychem do ograniczania różnych praw obywatelskich, odchodzenia od rzeczywistych europejskich wartości.

Smutne jest to, że chyba ani w Rosji, ani na Zachodzie nikt tej dyskusji dziś nie chce.

 

Całość na łamach