Skuci obrączkami – NIE

Małżeństwo ma się kończyć tylko śmiercią.

Reklamowane przez Ordo Iuris – prawne ramię PiS – spotkanie pod jakże powściągliwym tytułem: „Czy czas zakazać rozwodów?” narobiło pewnego zamieszania w mediach. Zgodnie ze starą szkołą zawodu, niepraktykowaną dziś w portalach internetowych, jako jedyny dziennikarz wybrałem się na to wydarzenie. I aż mi ciarki przeszły po plecach.

 

Pod twoją obronę…

Kraków powitał przyjezdnych najlepiej jak potrafił – śmiertelnym stężeniem benzopirenu w powietrzu. Razem ze mną po wyjściu z pociągu z Warszawy wykaszlał się wiceprezes Ordo Iuris, mający być czołowym prelegentem tego wieczoru – dr Tymoteusz Zych, znany przeciwnik LGBT i aborcji, ale za to gorący zwolennik Pana Jezusa.

Spotkanie odbyło się w skromnej salce należącej do Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi. Zasłynęło ono tym, że rozsyłało emerytom cudowne medaliki i druczki do przelewów tak nachalnie, że aż odcięła się od tego kuria.

– Aby nasza dyskusja przyniosła owoce dziesięcio-, trzydziesto- i stukrotne – wyjaśnił moderator – rozpoczniemy modlitwą.

– Pod twoją obronę uciekamy się, Święta Boża Rodzicielko… – mówili na stojąco wszyscy, stękałem więc i ja. Czujne spojrzenia zgromadzonych zamiast na krzyżu skupiały się na tropieniu Judaszów.

Wstępem publiczność uraczył Krystian Kratiuk, redaktor naczelny portalu PCh24.pl, bardziej religijny od papieża. Dumny był z tego, że udało mu się narobić w mediach takiego fermentu, a następnie zaczął reklamować najnowszy numer dwumiesięcznika „Polonia Christiana”, gdzie już nie pierdolono się w znaki zapytania. „Czas zakazać rozwodów!” – krzyczał tytuł na okładce.

Za kosztującą 12 zł gazetę zapłaciłem 10 zł (nie drukowano paragonu) i gdy prowadzący smęcił, zająłem się lekturą.

Pierwszy z autorów wchodził w temat delikatnie: „Każdy, kto dążąc do rozwodu, twierdzi, że choć ze współmałżonkiem mu się nie układa, lecz kocha wspólne dzieci, łże jak pies”. I zaznaczał, że małżeństwo wcale nie jest instytucją ludzką, lecz boską. A Polacy rozwodzą się, bo chcą zakosztować życia celebrytów.

Następni publicyści nie byli lepsi. Według statystyk w 2017 r. rozpadło się w Polsce ponad 65 tys. rodzin. Rozwodem kończy się co trzecie małżeństwo, a w miastach prawie 50 proc. Zaraza przyszła – jak wszystko co złe – z Unii Europejskiej, gdzie rozwód orzekany jest statystycznie co pół minuty, a to daje 2500 rozwodów każdego dnia. W Portugalii rozwodzi się niemal trzy czwarte par, w Luksemburgu dwie trzecie, a w Belgii ponad 60 proc. Na tym tle Polacy i tak wydają się w miarę stateczni, ale nie dajmy się omamić. Przecież wielu związków dziś się nie formalizuje, a to przekłada się na zakłamanie i tak tragicznych danych.

Autorzy proponują najpierw wkładanie kija w szprychy – podwyższenie opłat sądowych, skomplikowanie procedur, a jako broń najskuteczniejszą ścisłe stosowanie art. 56 § 20 kodeksu rodzinnego, który mówi, że „rozwód nie jest dopuszczalny, jeżeli wskutek niego miałoby ucierpieć dobro wspólnych małoletnich dzieci małżonków albo jeżeli z innych względów orzeczenie rozwodu byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego”.

Czyli: męcz, człowieku, siebie i dzieci aż po życia kres.

 

Całość na łamach