Skurczona Maryja – NIE

Niegdyś wpływowego kacyka dziś męczy kacyk po dawnej sławie.

 

Równo 17 lat temu, 25 listopada 2002 r. TVP wyemitowała reportaż „Imperium ojca Rydzyka”. Ów siarczysty policzek wymierzony w gładko ogolone lico redemptorysty z Torunia był jedną z pierwszych dostępnych szerokim masom analizą działalności Tadeusza Rydzyka. Istniejąca wówczas niewiele ponad dekadę rozgłośnia z wizją budziła sporo kontrowersji, ale głównie wśród zainteresowanych kościelnymi kontrowersjami. Nie było ich wówczas tak wielu jak dzisiaj i nie było wówczas tak łatwo krytykować duchownych w mediach głównego nurtu. Wszak żył jeszcze J.P.2, który „codziennie dziękował Bogu, że w Polsce jest takie radio i że nazywa się Radio Maryja”.

W filmie Jerzego Morawskiego wystąpił m.in. współbrat Tadeusza Rydzyka z zakonu redemptorystów Jerzy Galiński, który w 2014 r. porzucił zgromadzenie. Poruszono temat niejasnej przeszłości Rydzyka w Niemczech oraz form manipulacji stosowanych w jego mediach. Od emisji „Imperium…” minęła epoka, również dla Rydzyka. Zaplanowane na 7 grudnia 28. urodziny Radia Maryja mogą posłużyć jako pretekst do sentymentalnych wspominków czasów świetności niż do snucia dalekosiężnych planów.

„Imperium ojca Rydzyka” odbiło się szerokim echem w społeczeństwie. O filmie dyskutowano w gazetach, tramwajach i na bazarach. Stanowczo zareagowała komórka episkopatu odpowiedzialna za Radio Maryja. „Zespół Biskupów ds. Duszpasterskiej Troski o Radio Maryja, powołany przez Konferencję Episkopatu Polski, wyraził na kolejnym posiedzeniu uznanie dla ewangelizacyjnej działalności Radia Maryja, zwłaszcza w dziedzinie katechezy, szkoły modlitwy i formacji liturgicznej (…). Budzi natomiast głębokie zaniepokojenie nasilająca się kampania przeciw osobom i instytucjom kościelnym, prowadzona przez określone media. W efekcie działania te prowadzą do dezintegracji społecznej, niepokojów oraz wzajemnego braku zaufania w polskim społeczeństwie” – pisali biskupi. I to jacy! Pod oświadczeniem podpisał się m.in. przykurzony aferą lustracyjną bepe Stanisław Wielgus i odkurzony aferą mobbingową abepe Sławoj Leszek Głódź.

Rydzyk po emisji ostatecznie zamknął się w oblężonej twierdzy ze swoimi słuchaczami czy też – jak kto woli – wyznawcami.

Lata mijają, a imperium chyli się ku upadkowi. Niech Was nie zwiodą miliony płynące różnymi strumieniami do Torunia z rządu i okolic. Nic to, że PiS wpakowało już w biznesy mnicha ponad 200 mln zł – i nie jest to ostatnie słowo. To nie oznaka mocy, lecz przeciwnie: reanimacja starego druha i sztuczne podtrzymywanie przy życiu pacjenta w stanie krytycznym.

„Radio Maryja ma najmniejszą słuchalność w historii” – informuje branżowy portal Wirtualnemedia.pl Rydzyk traci to, co było jego największym atutem i kartą przetargową – słuchaczy. Można, wręcz trzeba o nim myśleć wiele złego, ale jednego nie sposób mu odmówić – umiejętności organizowania społeczności wokół siebie i swoich mediów. Przez lata to właśnie odbiorcy – w większości sami niezbyt zamożni – łożyli ze swoich groszowych emerytur na „katolicki głos w Twoim domu”. W zamian dostawali codzienną porcję duchowej strawy oraz informacje, kto jest winny ich nieszczęść i niepowodzeń. I to rzesze słuchaczy były kapitałem, którego Rydzyk używał w negocjacjach z politykami.

Dużą rolę w gaśnięciu Gwiazdy Nowej Ewangelizacji odgrywa oczywiście czynnik demograficzny.

Słuchacze po prostu przenoszą się na łono Abrahama, a nowych nie przybywa. Nawet bezdomny pan Stanisław z Warszawy nie jest wieczny i samochody w garażu rektora doktora dyrektora nie rozmnażają się cudownie.

 

Całość na łamach