Wspomnień czar – NIE

Mamy w kraju trzech czempionów pobożności: Terlikowskiego, Jędraszewskiego i Tekielego. Ten ostatni napisał ostatnio, że na Zachodzie społeczeństwa są „zmuszane kłamstwem i przemocą” do tego, żeby żyły w grzechu. Wiadomo, policja biega z bronią i krzyczy: „Gwałć, bo strzelam!”. Mnie rozwiązłość kojarzy się raczej ze Wschodem. Wyciągnąłem arkusz grubego, pożółkłego, brudnego papieru, którym wyścieloną miałem w domu szufladkę z przyborami do pisania i klejenia. Na odwrocie był napis skreślony jakby niepewną ręką: „Eva”. Przypomniałem sobie, że to nie była ręka. Lata temu w Tajlandii piliśmy z Daniszewską w barze przy barze. Na jego blacie leżały dwie nagie artystki. Jedna wargami sromowymi zrywała kapsle od piwa, które sprzedawała. Nieletnim klientom w ten sam sposób otwierała coca-colę. Druga kucała nad płachtami papieru, dzierżąc w cipie długopis. Skomplikowanymi ruchami ciała sporządzała autografy przeznaczone także na sprzedaż. Taką właśnie przechowałem pamiątkę. Okazało się, że pancerne cipy to złudzenie. Barmanki trzymają w pochwach urządzenia do zdejmowania kapsli i ściskania długopisów.