Z kurą w łóżku – NIE

Ustawa decyduje o tym, z jakim zwierzęciem wolno się ludziom przyjaźnić.

 

W Tarnowie przy ul. Klikowskiej jest blok. Obok bloku stoi domek jednorodzinny. W domku mieszka pan tak skromny, że prosi, aby nie podawać jego imienia ani nazwiska. Razem z panem X. żyją 3 kurki i 2 kogutki – wszystkie ozdobne. Ptaki mają książeczki zdrowia, a w nich odnotowane przeglądy i szczepienia, poświadczone pieczątkami weterynarzy.

Noce drób spędza w piwnicy, za dnia łazi po ogródku. Wieczorami ma zakładane pieluszki, aby w salonie, siedząc z panem na kanapie, móc  bez groźby zanieczyszczenia pokoju  pooglądać „Wiadomości”. Kurki wskakują na kolana gospodarza, domagając się głaskania. Potrzeba czułości wskazuje na silną więź emocjonalną łączącą stadko z jego właścicielem.

Idylla ta nie podobała się mieszkańcom bloku. Powodem wzywania straży miejskiej było to, że piejąc, kogutki hałasują, co uniemożliwia blokersom nabierać sił po ciężkim dniu pracy.

Strażnicy opędzali się od skarg jak mogli, ale w końcu ulegli. Poszli do pana X. i nakazali zamknąć kurom dzioby. Do właściciela kurek dotarło, że zbyt wczesne pianie kogutów może przeszkadzać sąsiadom, którzy chcą dłużej pospać – jął zatem drób wypuszczać dopiero po wpół do dziesiątej, a w soboty i niedziele po jedenastej.

Mieszkańcom bloku takie rozwiązanie nie wystarczyło i wciąż męczyli straż miejską. Strażnicy pojawili się u pana X., tym razem nakazując, aby pozbył się pierzastego tałatajstwa w cholerę. X. nie zareagował raz i drugi, dostał więc mandat, ponieważ kur i kogutów nie można hodować w tej części Tarnowa. Drób należy bowiem do zwierząt gospodarskich, a trzymania takich przy ul. Klikowskiej zabrania uchwalony przez radę miejską regulamin utrzymywania czystości i porządku w mieście.

 

Pan X. mandatu nie przyjął i sprawa trafiła do sądu. Miłośnik drobiu ozdobnego mógł się obawiać grzywny w wysokości do 5 tys. zł za hodowanie kur w nieprzeznaczonej do tego części Tarnowa, a za zakłócanie porządku mógł być pozbawiony wolności na okres do trzydziestu dni.

Tak źle jednak nie było. W pierwszej instancji opiekun kurek usłyszał, że łamiąc prawo, zasłużył na karę nagany, i musiał zapłacić 100 zł kosztów sądowych. W postępowaniu odwoławczym sąd okręgowy wyrok ten powtórzył.

Na nic zdało się przekonywanie, że kurki ozdobne to nie zwierzęta gospodarskie, lecz domowe. Przebywają z panem X. wyłącznie dla towarzystwa i są z nim w relacji emocjonalnej, dlatego należy je traktować jak psy, koty, tarantule, gekony oraz świnki morskie czy rybki.

Sędzia uznał, że kur nie można potraktować w kategoriach zwierząt domowych, bo zapisy ustawy o ochronie zwierząt są bezwzględne. Według nich drób, podobnie jak króliki, to zwierzęta gospodarskie.

Od kolejnego wyroku pan X. już się nie odwoływał, ciesząc się, że przynajmniej sąd uwalił zarzut o zakłócaniu przez koguty spokoju.

 

Całość na łamach