Z wizytą u Ruchadła – NIE

Większość bohaterów, których opisujemy w „NIE”, boryka się w życiu z różnymi tragediami: a to ktoś siedzi, choć jest niewinny, inny ma dysleksję, AIDS i komornika na karku, a kolejny – co chyba ze wszystkich nieszczęść najgorsze – należy do Prawa i Sprawiedliwości.

Istnieją jednak także historie pozytywne – i tak jest z bohaterką opisaną przez nas w „NIE” ponad rok temu. Jolanta Rosiek, młoda kobieta spod Łososiny Dolnej, została właśnie wielką gwiazdą polskich mediów. Z miłości do Andrzeja Dudy.

***

Gdy po raz pierwszy szukałem na oślep po kraju Jolanty Rosiek, znana była tylko w wąskich kręgach internetu z pisanych tam miłosno-nienawistnych apeli do Andrzeja Dudy. Jednego dnia z tęsknoty za ukochanym wyła do księżyca, a drugiego była gotowa zrobić z nim to, co PiS z sądownictwem. Na dowód relacji publikowała fragmenty gorącej korespondencji z użytkownikiem o nazwie „Andrzej”. Nie wiadomo, czy prawdziwe.

Po odnalezieniu jej w małopolskiej wsi i odbyciu osobistych rozmów (w tym z jej koleżanką, która wszystko potwierdziła) napisałem reportaż, za który Jolanta chciała mnie rozszarpać. Wyrażałem wszak wątpliwość wobec jej rzekomego romansu z prezydentem, a to przecież najprawdziwsza prawda. Jebała mnie za to publicznie na Twitterze i w prywatnych wiadomościach.

Gdy więc 15 lutego 2020 r. Polskę obiegły fotografie młodej kobiety wiszącej u szyi Andrzeja Dudy i patrzącej na niego maślanymi oczami, wsiadłem w auto i ponownie postanowiłem odwiedzić starą znajomą. Tym bardziej, że jako jedyny redaktorek w kraju znałem jej adres.

W międzyczasie Jola zdążyła wyznać internautom o spotkaniu z Dudą (pisownia oryginalna): „Jeden z najpiękniejszych dni w moim życiu. Mieć Cię tak blisko, poczuć ciepło Twojej szyji na moich ustach… ciepło ramion, uśmiech i spojrzenie… Upewniłam się tylko w tym, że kocham jak nigdy nikogo…”.

Napisały o niej największe portale i serwisy plotkarskie, a poważne media zarzuciły nawet funkcjonariuszom Służby Ochrony Państwa narażenie bezpieczeństwa prezydenta. Ci wyjaśnili, że Jolanta Rosiek przeszła jak pozostali zgromadzeni na wiecu w Zakliczynie kontrolę pirotechniczną, w związku z czym żaden wybuch (oprócz wybuchu miłości, rzecz jasna) głowie państwa nie groził.

Prawicowi komentatorzy bronili prezydenta, pisząc, że zdjęcia są sfabrykowane, a gdy to okazało się nieprawdą, Samuel Pereira, główny propagandysta TVP Info, ratował wizerunek głowy państwa, oznajmiając, że nawet tygodnik „NIE” podważał autentyczność romansu.

***

Skąd! Nigdy nie podważaliśmy tego, że Duda kręcił z małolatą. Zrobiliśmy po prostu wszystko, co sztuka dziennikarska nakazuje – wysłuchaliśmy jej opowieści i zapytaliśmy Kancelarię Prezydenta, czy stwierdzenia Jolanty Rosiek są prawdziwe. Urzędnicy na piśmie odmówili nam odpowiedzi na pytania.

Pogniewana Rosiek początkowo rozmawiać ze mną nie chciała. Bitą godzinę czekałem na położonym koło jej domu przystanku PKS, ale nie wyszła. Pochwaliła się za to internautom naszą korespondencją z dopiskiem: „Co za nachalny człowiek!”.

Później złagodniała, choć, jak mówiła, w kolejce po wywiad ustawiły się już „Fakt” i „Gazeta Krakowska”. Wyjawiła mi, że na Dudę nie zagłosuje, ale być może na Bosaka, bo tylko porażka może uwolnić Andrzeja od polityki. Nie chciała powiedzieć, czym pachniał prezydent, czy po spotkaniu w Zakliczynie ktoś z kancelarii się z nią kontaktował, oraz co najważniejsze – czy jest słynnym „Ruchadłem Leśnym”.

***

W 2016 r. „ Gazeta Wyborcza” opisała, że wśród osób obserwowanych przez Dudę na Twitterze dominują nastolatki, z którymi prezydent prowadzi korespondencję, a niedowiarkom dla uwiarygodnienia wysyła selfie. Wśród rozmówców prezydenta znaleźli się: kobieta o ksywie „Dzika Foczka”, użytkowniczka o nazwie „Seba sra do chleba” oraz właśnie „Ruchadło Leśne”. Tym samym aliasem, co wówczas „Ruchadło Leśne”, posługuje się dziś Jolanta Rosiek.

Duda w międzyczasie spoważniał i na publiczne gadki z pięknymi małolatami już się nie porywa. Ale na Instagramie najdorodniejszym z nich, np. Roksanie Węgiel, lajkuje z prywatnego konta prawie wszystkie zdjęcia.