Z ziemi czeskiej do Polski – NIE

13 marca w pi─ůtek hotel ÔÇ×BrnoÔÇŁ sta┼é w centrum Brna prawie tak samo, jak stoi tam od pi─Ö─çdziesi─Öciu lat. R├│┼╝nica by┼éa taka, ┼╝e tym razem w hotelowych pokojach chrapa┼éo oko┼éo sze┼Ť─çdziesi─Öciu Polak├│w, kt├│rych czeska agencja pracy Manuvia skaperowa┼éa do montowania komputer├│w.

Rano Polacy wstali i tramwajami oraz autobusami komunikacji miejskiej dojechali do fabryki tajwańskiego koncernu Inventec, oddalonej od hotelu o 9 km. Inventec jest o 30 km oddalony od granicy czesko-austriackiej i 50 km od rogatek Wiednia.

 

Czesi nie s─ů przes─ůdni, tote┼╝ na pi─ůtek trzynastego zaplanowali szkolenie dla robotnik├│w z Polski. B┼é─ůd. Trzeba by┼éo wierzy─ç w zabobony. Pierwsz─ů czynno┼Ťci─ů, jakiej Polacy musieli si─Ö podda─ç po przekroczeniu bramy zak┼éadu, by┼é pomiar temperatury. Okaza┼éo si─Ö, ┼╝e Jacek (imi─Ö zmienione) mia┼é 38,9 stopnia Celsjusza. Natychmiast go poproszono do pustego pokoju, wyposa┼╝ono w maseczk─Ö i r─Ökawiczki jednorazowe, po czym kazano czeka─ç.

Czekanie trwa┼éo d┼éugo. Jacek jest palaczem, od czasu do czasu chcia┼éo mu si─Ö sika─ç. Czesi machn─Öli r─Ök─ů na rygory i pozwolili mu wychodzi─ç na dymek i do toalety. Co pewien czas zagl─ůda┼é do niego ochroniarz w maseczce i r─Ökawiczkach, robi┼é kolejne pomiary temperatury, a konsylium fabryczne analizowa┼éo wyniki.

 

Postanowiono wezwa─ç pogotowie. Mimo kolejnych telefon├│w karetka nie przyjecha┼éa. Potem Czesi wyja┼Ťnili, ┼╝e w tym dniu ich Centrum Powiadamiania Ratunkowego zosta┼éo zaatakowane przez hakera, kt├│ry co┼Ť namiesza┼é w komputerach i zrobi┼é si─Ö taki burdel, ┼╝e pogotowie przesta┼éo odpowiada─ç na wezwania.

Mo┼╝e to prawda, a mo┼╝e nie. Po pi─Öciu godzinach czekania Czesi stwierdzili, ┼╝e nie chc─ů Jacka. Wezwali taks├│wk─Ö. Gdy taks├│wkarz us┼éysza┼é, ┼╝e ma wie┼║─ç Polaka z bardzo wysok─ů gor─ůczk─ů, uciek┼é. Wezwano auto Ubera. Kierowca zgodzi┼é si─Ö zawie┼║─ç Jacka do centrum Brna. Za samochodem Ubera jecha┼é samoch├│d z koordynatorkami z agencji pracy Manuvia.

Uber wysadzi┼é Jacka przed budynkiem dworca kolejowego. Koordynatorki sprawdzi┼éy, ┼╝e w tym dniu nie ma ju┼╝ ┼╝adnego poci─ůgu, kt├│ry m├│g┼éby Jacka zawie┼║─ç do Polski. Ale by─ç mo┼╝e jest autobus, kt├│ry z Brna jedzie przynajmniej do czeskiego Cieszyna. W Cieszynie Jacek m├│g┼éby przej┼Ť─ç na polsk─ů stron─Ö na piechot─Ö.

Dworzec autobusowy w Brnie znajduje si─Ö w innej cz─Ö┼Ťci miasta ni┼╝ dworzec kolejowy. Poniewa┼╝ samoch├│d Ubera odjecha┼é, koordynatorki wsadzi┼éy Jacka do w┼éasnego auta. A gdy okaza┼éo si─Ö, ┼╝e autobus do Cieszyna ju┼╝ odjecha┼é, wr├│ci┼éy z Jackiem na dworzec kolejowy. Kupi┼éy mu bilet do Ostrawy.

Z Brna by┼éo bezpo┼Ťrednie po┼é─ůczenie kolejowe jedynie z O┼éomu┼äcem – po┼éo┼╝onym 150 km od polskiej granicy. Jacek mia┼é tam przesiadk─Ö. Wysiad┼é na zabytkowym dworcu kolejowym i czeka┼é na kolejny poci─ůg. By┼é to pendolino (po czesku kiwadlo) relacji Praga-Ostrawa.

 

Niedosz┼éy pracownik brne┼äskiej fabryki Inventec wysiad┼é w Ostrawie, gdzie czeka┼é na niego ojciec. Po stronie czeskiej autostrada mia┼éa oznaczenia D1, a po polskiej A1. Nawet nie wiedzieli, kiedy przejechali granic─Ö. O tym, ┼╝e s─ů w Polsce, dowiedzieli si─Ö, bo na ich telefony kom├│rkowe przysz┼éy SMS-y: ÔÇ×Uwaga! Ministerstwo Zdrowia: Zagro┼╝enie koronawirusem. Zapoznaj si─Ö z informacjami na stronie http//gov.pl/koronawirus lub zadzwo┼ä na infolini─Ö: 800 190 590ÔÇŁ.

Gdy Jacek podr├│┼╝owa┼é czeskimi poci─ůgami, szefowie fabryki Inventec i koordynatorki agencji Manuvia zastanawiali si─Ö, co zrobi─ç z pozosta┼éymi Polakami. Skoro Jacek mia┼é 38,90C to znaczy, ┼╝e m├│g┼é by─ç chory na COVID-19 i pozara┼╝a─ç innych. Polakom kazano si─Ö wynosi─ç.

Mniej więcej dla połowy z nich Manuvia znalazła pracę w innych fabrykach. Dla pozostałych zamówiono autokar, aby ich odwiózł do Polski.

 

Z po┼éudniowego kra┼äca Czech na p├│┼énoc autokar jecha┼é autostrad─ů. Kilkana┼Ťcie kilometr├│w od Polski autokar z niewiadomych przyczyn zjecha┼é z autostrady i zamiast przekroczy─ç granic─Ö na A1 w Gorzyczkach, zajecha┼é na stare i ma┼ée przej┼Ťcie graniczne w Cha┼éupkach.

Namioty pogranicznik├│w rozbite by┼éy po czeskiej stronie granicy. Czescy policjanci w charakterze maseczek na twarzach mieli szaliki. Polscy policjanci oraz funkcjonariusze Stra┼╝y Granicznej nosili maseczki, szaliki lub kominiarki. Jeden ubrany by┼é w skafander kosmity. Pasa┼╝erom autokaru zmierzy┼é temperatur─Ö, nast─Öpnie rozdano im ankiety. Nale┼╝a┼éo w nich wpisa─ç nie tylko to, sk─ůd si─Ö wraca, lecz r├│wnie┼╝ czy mia┼éo si─Ö kontakt z osob─ů maj─ůc─ů objawy zara┼╝enia koronawirusem. Wpisali wi─Öc, ┼╝e tak. Marek (imi─Ö zmienione) pami─Öta, ┼╝e w czasie wype┼éniania ankiet mija┼éo ich wiele samochod├│w na niemieckich blachach. Nie zatrzymywano ich do kontroli.

Po przekroczeniu granicy autokar skierował się do Katowic. Już po polskiej stronie Marek i wszyscy pozostali otrzymali SMS-y. W Katowicach byli późno w nocy. Czekała na nich policja.

Nie chodzi┼éo o zagro┼╝enie epidemiczne. Autokarem podr├│┼╝owa┼éa para ┼╝yj─ůca w konkubinacie. M─Ö┼╝czyzna pok┼é├│ci┼é si─Ö z partnerk─ů o jakie┼Ť sprawy rodzinne. Wybuch┼éa awantura i zniecierpliwiony kierowca przez telefon wezwa┼é policj─Ö. Ta zgarn─Ö┼éa par─Ö rozrabiak├│w. Pozosta┼éym pasa┼╝erom kazano rozej┼Ť─ç si─Ö do dom├│w.

 

Jacek (ten od wysokiej gor─ůczki) skorzysta┼é z porady zawartej w SMS-ie. Dzi┼Ť na stronie rz─ůdowej http//gov.pl/koronawirus mo┼╝na przeczyta─ç nast─Öpuj─ůc─ů informacj─Ö: ÔÇ×Je┼Ťli wr├│ci┼ée┼Ť z zagranicy przed 15 marca, czyli przed wprowadzeniem obowi─ůzkowej kwarantanny dla wszystkich podr├│┼╝nych powracaj─ůcych do Polski, i obecnie nie jeste┼Ť obj─Öty obowi─ůzkow─ů kwarantann─ů i nie masz objaw├│w choroby, mimo wszystko przez 14 dni od powrotu do kraju kontroluj codziennie sw├│j stan zdrowia. Je┼Ťli tylko zaobserwujesz kt├│ry┼Ť z objaw├│w choroby, zadzwo┼ä natychmiast do stacji sanitarno-epidemiologicznejÔÇŁ.

Z informacji tej nie wynika, ┼╝eby ko┼ékiem siedzie─ç w domu. Jacek zadzwoni┼é do sanepidu. Nikt z nim nie chcia┼é rozmawia─ç. Nikogo nie interesowa┼é ani jego stan zdrowia, ani to, czy mia┼é z kim┼Ť kontakt i kiedy. Zadzwoni┼é wi─Öc do najwi─Ökszego szpitala w Katowicach. Powiedzia┼é, ┼╝e mo┼╝e by─ç chory. Lekarz na to, ┼╝eby siedzia┼é w domu i czeka┼é na rozw├│j wypadk├│w. Gdy spyta┼é, czy zbada go jaki┼Ť lekarz, us┼éysza┼é, ┼╝e wszystkie przyszpitalne poradnie na czas epidemii zosta┼éy zamkni─Öte.

Marek z autokaru również zadzwonił do sanepidu. Spuszczono go na drzewo. Jego też żaden lekarz nie przebadał.

Jacek i Marek codziennie do siebie dzwoni─ů, informuj─ůc si─Ö o stanie zdrowie. To samo dotyczy sporej grupy pozosta┼éych niedosz┼éych pracownik├│w Inventecu, koordynatorek z Manuvii i czeskiego ochroniarza. Wszyscy maj─ů pietra. Wszystkich kompletnie olano. Mimo pr├│┼Ťb i apeli nikt nigdy ich nie przebada┼é.