Z ziemi polskiej do Polski – NIE

Gdzie Rafał czysty i Andrzej zielony.

„Musimy podzielić Polskę na tak wiele różnych grup etnicznych, na wiele części i podzielonych grup jak to jest tylko możliwe” – mawiał pewien wybitny XX-wieczny myśliciel. Nazywał się Heinrich Himmler.

Gdy wypowiadał te słowa w maju 1940 r., nie mógł przewidzieć, że najlepiej tę politykę realizować będzie kiedyś pewien zgryźliwy 71-latek z Żoliborza. Kaczyński do perfekcji opanował dzielenie polskiego społeczeństwa, na biednych napuszczając przedsiębiorców, na tradycjonalistów ateistów i gejów, na prowincjuszy proeuropejczyków – i jeszcze długo by wymieniać.

Komentatorzy polityczni lubią tłumaczyć, że większość Polaków stanowią ludzie marnie wykształceni, słabo zarabiający, religijni i zamieszkujący wsie. To na ten elektorat postawił Kaczyński i dzięki niemu uzyskał władzę, której nie chce puścić. Jest to jednak wytłumaczenie tyle proste, ile złudne. Czy w 2007 r., gdy Platforma Obywatelska rozpoczynała rządy, ludność Polski stanowili sami intelektualiści z wielkich ośrodków? Dlaczego Tuskowi udało się utrzymać przy władzy przez bite 8 lat?

Aby lepiej to zrozumieć, kopnąłem się do leżącej na zachód od Szczecina gminy Dobra. Tu w pierwszej Turze Rafał Trzaskowski zdobył ponad 51 proc. głosów, a Duda ledwo 20, będąc po drodze wyprzedzonym przez Hołownię. Był to rekordowy, jeśli chodzi o wieś, wynik kandydata KO w skali kraju. Bardziej poparły go tylko warszawskie Wilanów i Ursynów.

Chwilę później pognałem do oddalonej o ponad 800 km podlubelskiej gminy Chrzanów, gdzie proporcje były odwrotne – prawie 86 proc. głosów zgarnął urzędujący prezydent, a Trzaskowski nie dostał nawet 2 proc. poparcia.

 

Dobra gmina dla Trzaskowskiego

Leżąca na zachód od Szczecina i tuż koło granicy z Niemcami gmina Dobra przywitała mnie nie zbudowanymi za brukselski szmal wieżowcami pełnymi lesbijskich uchodźców, ale tym, co stanowi sól polskiej ziemi – krajobrazem po upadłym pegeerze. Wśród suszącego się przed czworakami prania, obok ceglanego komina, który górując nad okolicą, przypominał o dawnej świetności kombinatu, biegały umorusane dzieci i ich nie mniej umorusani rodzice.

Zagadnąłem mężczyznę na rowerze o to, jak głosował.

– Na Trzaskowskiego.

– Dlaczego?

– Bo to mądry facet.

– A dlaczego nie na Dudę?

– Bo to oszust. Takie bzdury wygaduje, że to się w pale nie mieści. Nawet na pasku potem pisze, kurde, w Polsacie: najważniejsze jest to, żeby spełniać obietnice wyborcze i przestrzegać konstytucji.

– I?

– I, kurwa, to jest przecież to, czego on właśnie nie robi!

Pan był tak poirytowany, że aż zaciskał blade pięści na rowerowych manetkach.

– Skąd u państwa we wsi takie poparcie dla opozycji? Może to przez wpływy Niemiec? – pytam, pokazując palcem za miedzę.

– Bo tu, kurwa, same mądre ludzie mieszkają. Ja zawsze byłem lewicowcem, ale Biedroń nie miał szans. Kiedyś byłem namiętnym czytelnikiem „NIE”, taką stertę miałem. A teraz to wie pan, wkurwiam się tylko. Choćby dziś: Dudzie wyszło z badań, że trzeba stawiać na Polskę lokalną. To zamiast o wielkim lotnisku jeździ i gada o wielu małych inwestycjach.

Mówię, że spotkałem we wsi tylko 2 plakaty Dudy. Jeden z wypalonymi oczami i drugi z oderwaną twarzą. Całą resztę stanowią reklamy Trzaskowskiego.

– U mnie w bloku jeden jest za Dudą, ale to prymityw straszny. Im dalej od gminy, tym proporcje bardziej się wyrównują. Jechałem drogą na Lubieszyn, liczyłem, po połowie plakatów mniej więcej było. 2 więcej miał Trzaskowski.

Oprócz prezydenta mieszkańcowi Dobrej nie podoba się też Pierwsza Dama. Tłumaczę, że to niewdzięczna rola i nie pochodzi z wyboru, przez co nie powinniśmy właściwie nic po niej oczekiwać.

– Ale mieć babę niemowę, kurwa? Nawet prosta kobita Wałęsowa coś robiła. A ta wielce wykształcona nauczycielka i nie potrafi nic. Ech, nie będę się podniecał – mówi, machając ręką i odjeżdżając w siną dal.

Sąsiad przemieszczający się kapkę dalej był w pegeerze mechanikiem. Dziś dorabia do emerytury jako kierowca.

– Pisowców już mam dosyć. Kłamią na każdym kroku, kurwa. Wczoraj baba ze mną jechała i się pytam, na kogo będzie głosować. Na Dudę, mówi. No to już więcej ze mną nie pojedzie – śmieje się.

– Kto wygra w drugiej turze? – pytam, sugerując, że wszystko wskazuje raczej na Dudę.

– Kurwa, na mszę bym dał 100 zł, żeby Trzaskowski wygrał. Nawet rodzinę ściągnę z Niemiec 600 km, żeby 5 głosów było więcej. Dudy już nie mogę słuchać. Drze mordę, nie nadaje się. Musi być zmiana.

 

Całość na łamach