┼╗ona patroszona – NIE Przeprosiny dla Pana Daniela Obajtka! Autorzy artyku┼éu pod tytu┼éem ÔÇ×Fortuna braci Obajtk├│wÔÇŁ opublikowanego w Tygodniku ÔÇ×NIEÔÇŁ nr 48(1471) 30 listopada ÔÇô 6 grudnia 2018 oraz przedrukowanego w Tygodniku ÔÇ×ANGORAÔÇŁ nr 49/2018 09 grudnia 2018, Tadeusz Jasi┼äski i Waldemara Kuchanny, a tak┼╝e Redaktor Naczelny Tygodnika NIE Jerzy Urban oraz Wydawca Tygodnika NIE URMA Sp. z o.o. z siedzib─ů w Warszawie, przepraszaj─ů Pana Daniela Obajtka za przedstawione w artykule tre┼Ťci, w tym oceny oraz sugestie, przedstawiaj─ůce Pana Daniela Obajtka w fa┼észywym ┼Ťwietle, co naruszy┼éo jego dobra osobiste w postaci dobrego imienia (czci), godno┼Ťci oraz prywatno┼Ťci.

Przeprosiny dla Pana Bart┼éomieja Obajtka! Autorzy artyku┼éu pod tytu┼éem ÔÇ×Fortuna braci Obajtk├│wÔÇŁ opublikowanego w Tygodniku ÔÇ×NIEÔÇŁ nr 48(1471) 30 listopada ÔÇô 6 grudnia 2018 oraz przedrukowanego w Tygodniku ÔÇ×ANGORAÔÇŁ nr 49/2018 09 grudnia 2018, Tadeusz Jasi┼äski i Waldemara Kuchanny, a tak┼╝e Redaktor Naczelny Tygodnika NIE Jerzy Urban oraz Wydawca Tygodnika NIE URMA Sp. z o.o. z siedzib─ů w Warszawie, przepraszaj─ů Pana Bart┼éomieja Obajtka za przedstawione w artykule tre┼Ťci, w tym oceny oraz sugestie, przedstawiaj─ůce Pana Bart┼éomieja Obajtka w fa┼észywym ┼Ťwietle, co naruszy┼éo jego dobra osobiste w postaci dobrego imienia (czci), godno┼Ťci oraz prywatno┼Ťci.

Zbrodnia stulecia! Bestia z Poznania gorsza niż wampir z Zagłębia.

 

Z zezna┼ä ┼Ťwiadka: ÔÇ×Pies Miki szczeka┼é inaczej ni┼╝ zwykle. Nie ┼╝e pora na porann─ů kup─Ö, ale ┼╝e jakie┼Ť niebezpiecze┼ästwo, zwierz─Öta s─ů wra┼╝liwsze od ludzi, wyczuwaj─ů takie rzeczy. Potem by┼é wybuch i budynek si─Ö zawali┼éÔÇŁ.

Dzie┼ä po wybuchu Miki, mieszaniec w typie yorka, szczeka spod gruz├│w pozna┼äskiej kamienicy. Stra┼╝acy wydobywaj─ů psiaka. Jest poparzony, po┼éamany i przera┼╝ony. Nikt jeszcze nie wie, ┼╝e na oczach Mikiego Tomasz J. zabi┼é ┼╝on─Ö, przez ca┼é─ů noc bezcze┼Ťci┼é jej zw┼éoki, a rano cha┼éup─Ö wysadzi┼é w powietrze.

 

Wypadek

Sylwester. Tomasz ostatni dzie┼ä roku sp─Ödza z 13-letnim synem. ÔÇ×Mama chce si─Ö ze mn─ů rozwie┼Ť─ç, ale jutro to sobie wynagrodzimy, pojedziemy na wielkie boiskoÔÇŁ ÔÇô m├│wi ze ┼ézami w oczach. W Nowy Rok zasiada za k├│┼ékiem peugeota. Ch┼éopiec na przednim siedzeniu. W Plewiskach pod Poznaniem p─Ödz─ůce ponad 100 km/h auto uderza w drzewo. Kierowca z wypadku wychodzi niemal bez szwanku, pasa┼╝er w ci─Ö┼╝kim stanie trafia do szpitala. Prokuratura wszczyna ┼Ťledztwo. Przes┼éuchuje ┼╝on─Ö Tomasza. Elwira J. zeznaje, ┼╝e wnios┼éa pozew rozwodowy i z m─Ö┼╝em jest w separacji. Wyja┼Ťnia, ┼╝e ma nowego partnera, ale ma┼é┼╝onek nie chce si─Ö pogodzi─ç z rozstaniem i grozi, i┼╝ zabierze jej wszystko, co dla niej wa┼╝ne. A najwa┼╝niejszy jest syn, jest wi─Öc pewna, ┼╝e to nie by┼é wypadek, tylko pr├│ba zab├│jstwa.

Prokuratura do zezna┼ä podchodzi ostro┼╝nie i nadal prowadzi rutynowe ┼Ťledztwo w sprawie nieumy┼Ťlnego spowodowania wypadku.

Biegli stwierdzaj─ů, ┼╝e ÔÇ×na drodze i poboczu nie wyst─ůpi┼éy jakiekolwiek ┼Ťlady dzia┼éa┼ä obronnych kierowcy, w tym ┼Ťlady hamowania, cho─ç mia┼é wystarczaj─ůco du┼╝o czasu, by takie dzia┼éania podj─ů─çÔÇŁ.

Prokuratura nie wnioskuje o przymkni─Öcie Tomasza J. w areszcie. Wraca on do Anglii, gdzie pracuje jako operator w├│zka wid┼éowego. Po dw├│ch miesi─ůcach przylatuje do Poznania. Z lotniska odbiera go ojciec.

 

Przybycie

Tomasz chce jecha─ç do Elwiry, ale jest grubo po dziesi─ůtej wieczorem, ojciec spodziewa si─Ö wi─Öc awantury, przed kt├│r─ů si─Ö wzbrania. Syn przysi─Öga, ┼╝e awantur nie b─Ödzie, chwilk─Ö z ┼╝on─ů pogada i wr├│ci, ojciec ostatecznie wi─Öc zgadza si─Ö na podw├│zk─Ö. Czeka w samochodzie przed kamienic─ů.

Po kwadransie dzwoni Tomasz: ÔÇ×Jed┼║, ojciec, do domu, bo rozmowa si─Ö troch─Ö przeci─ůga, wezm─Ö taryf─Ö i zaraz b─Öd─ÖÔÇŁ. Ojciec odje┼╝d┼╝a. K┼éadzie si─Ö spa─ç.

Rano ┼╝ona: ÔÇ×Zenek, jaki┼Ť budynek w Poznaniu wylecia┼é w powietrzeÔÇŁ.

Zenon je ┼Ťniadanie, z Tomaszem katastrofy nie ┼é─ůczy, bo s─ůdzi, ┼╝e syn pogodzi┼é si─Ö z Elwir─ů i zosta┼é na noc. Z m┼éodymi r├│┼╝nie bywa.

 

Bum

Co si─Ö sta┼éo w mieszkaniu nr 5 po przybyciu Tomasza J.? S─ůsiedzi nie s┼éyszeli odg┼éos├│w awantury. Rano us┼éyszeli tylko inne ni┼╝ zwykle szczekanie psa, a potem huk.

Witra┼╝e wypad┼éy z ram w pobliskim ko┼Ťciele ┼Ťw. Tr├│jcy.

Elwira godzin─Ö przed wybuchem mia┼éa polecie─ç do nowego partnera, tak jak Tomasz pracuj─ůcego w Anglii. 2 dni wcze┼Ťniej syna zawioz┼éa do siostry, znajom─ů poprosi┼éa, ┼╝eby wyprowadza┼éa Mikiego na spacery, da┼éa jej klucze.

┼╗eby pies nie cierpia┼é, znajoma jest pod drzwiami o 7.40. Nie mo┼╝e otworzy─ç drzwi. Dzwoni po m─Ö┼╝a. Razem pr├│buj─ů si─Ö upora─ç z opornym zamkiem. Po dziesi─Öciu minutach m├│wi: ÔÇ×Zaci─ů┼é si─Ö, chyba ┼Ťlusarza trzeba wezwa─çÔÇŁ. To jej ostatnie s┼éowa – sekund─Ö p├│┼║niej kobiet─Ö zmiata pot─Ö┼╝na fala ognia i powietrza. Ginie na miejscu. M─ů┼╝ cudem uchodzi z ┼╝yciem.

Pół kamienicy zamienia się w kupę gruzu.

Lokatorzy, kt├│rzy nie ucierpieli, zaczynaj─ů liczy─ç: s─ůsiad z drugiego nie ┼╝yje, z trzeciego te┼╝ nie ┼╝yj─ů, no i ta, co psa przysz┼éa wyprowadzi─ç, ale Elwirka polecia┼éa do Anglii, ma szcz─Ö┼Ťcie.

 

Rany

Wkr├│tce znaleziono zw┼éoki Elwiry J. Zak┼éad Medycyny S─ůdowej: ÔÇ×4 osoby zmar┼éy w nast─Öpstwie obra┼╝e┼ä, kt├│rych ┼║r├│d┼éem by┼éy urazy powsta┼ée w wyniku katastrofy budowlanej, a w szczeg├│lno┼Ťci zawalenia si─Ö budynku, kontaktu cia┼éa z twardymi elementami jego konstrukcji oraz upadku ze znacznej wysoko┼Ťci. W przypadku Elwiry J. zgon nast─ůpi┼é wskutek licznych ran k┼éutych i penetruj─ůcych do du┼╝ych naczy┼ä t─Ötniczych i sercaÔÇŁ.

Patolodzy odnotowali, ┼╝e zw┼éoki Elwiry by┼éy pozbawione piersi i g┼éowy, za┼Ť g┼éowa by┼éa pozbawiona oczu, uszu i nosa. I ┼╝e na oskalpowanej i odci─Ötej g┼éowie rany uk┼éadaj─ů si─Ö w wyra┼║ny napis ÔÇ×ZKAÔÇŁ. Ponadto stwierdzili ÔÇ×rozci─Öcie krocza, wyci─Öcie spojenia ┼éonowego oraz narz─ůd├│w p┼éciowychÔÇŁ.

ÔÇ×Wszystkie amputacje poza wyci─Öciem prawej ga┼éki ocznej maj─ů charakter po┼ŤmiertnyÔÇŁ ÔÇô konstatuj─ů.

Nowy partner Elwiry przylatuje do Polski. Zeznaje, ┼╝e Tomasz J. jest chorobliwie zazdrosny i wielokrotnie grozi┼é ma┼é┼╝once ┼Ťmierci─ů. Prezentuje tre┼Ť─ç korespondencji mi─Ödzy Elwir─ů a m─Ö┼╝em. Wynika z niej, ┼╝e Tomasz J. za pomoc─ů gr├│┼║b chcia┼é sk┼éoni─ç ┼╝on─Ö, by z nim zosta┼éa.

ÔÇ×Musia┼éabym sobie ┼éeb odr─ůba─ç i przyszy─ç nowyÔÇŁ ÔÇô odpisuje Elwira.

Staje si─Ö jasne, ┼╝e Elwira J. nie pad┼éa ofiar─ů katastrofy budowlanej.

Nitki prowadz─ů do bestii.

 

Gaz

W wyniku wybuchu ranne s─ů 22 osoby, w tym dwie ci─Ö┼╝ko. O to, by poszkodowani powr├│cili do zdrowia, modl─ů si─Ö ksi─Ö┼╝a i premier Mateusz Morawiecki. Tomasz J. ma poparzenia dr├│g oddechowych i po┼éowy powierzchni cia┼éa. Lekarze okre┼Ťlaj─ů jego stan jako krytyczny. Jest nieprzytomny, gdy policjanci spod paznokci pobieraj─ů materia┼é do bada┼ä genetycznych. Rezultat: wykryto DNA Elwiry.

Eksperci od po┼╝arnictwa ustalaj─ů, ┼╝e ÔÇ×uwolnienie gazu nast─ůpi┼éo wskutek odkr─Öcenia ┼Ťrubunku rury doprowadzaj─ůcej metan do kuchenki, co wywo┼éa┼éo trwaj─ůc─ů 10 minut emisj─Ö, skutkiem czego st─Ö┼╝enie gazu wynios┼éo 8,6 proc., czyli osi─ůgn─Ö┼éo warto┼Ť─ç pomi─Ödzy g├│rn─ů i doln─ů granic─ů wybuchowo┼ŤciÔÇŁ. Gaz ulatnia┼é si─Ö wi─Öc wystarczaj─ůco d┼éugo, aby iskra spowodowa┼éa wybuch, ale te┼╝ nie tak d┼éugo, aby metan utraci┼é swe detonacyjne w┼éa┼Ťciwo┼Ťci (traci je je┼Ťli st─Ö┼╝enie przekracza 15 proc.). Badania wykazuj─ů, ┼╝e inicjacji wybuchu dokonano w mieszkaniu nr 5. Na wykr─Öconej rurze znaleziono ┼Ťlady Tomasza J.

Staje się jasne, że wybuch i cała reszta to jego robota.

 

Ślady

Prokurator formu┼éuje zarzuty, ale nie mo┼╝e ich og┼éosi─ç ze wzgl─Ödu na stan podejrzanego. Mod┼éy premiera i kap┼éan├│w przynosz─ů skutek – wkr├│tce Tomasz J. zaczyna sensownie odpowiada─ç na pytanie, jak si─Ö nazywa i wraca do zdrowia.

Prokuratura Okr─Ögowa w Poznaniu oskar┼╝a ozdrowie┼äca, ┼╝e zadaj─ůc co najmniej 11 cios├│w ostrym narz─Ödziem, zabi┼é Elwir─Ö J., a nast─Öpnie zbezcze┼Ťci┼é jej zw┼éoki, ÔÇ×po czym w celu zatarcia ┼Ťlad├│w dokona┼é zab├│jstwa 4 os├│b i usi┼éowa┼é dokona─ç zab├│jstwa 34 innych os├│b w ten spos├│b, ┼╝e poprzez uwolnienie gazu ziemnego z instalacji doprowadzi┼é do wybuchu mieszaniny gazowo-powietrznej, czym spowodowa┼é zawalenie budynkuÔÇŁ. Do tego dorzuci┼éa rozmy┼Ťlne spowodowanie wypadku drogowego z zamiarem zabicia syna.

Pod wzgl─Ödem rozmiaru zbrodni i bestialstwa Tomasz J., z zawodu mechanik samochodowy, niewielu ma sobie r├│wnych w powojennej historii Polski i nawet s┼éawny wampir z Zag┼é─Öbia m├│g┼éby przed nim przykl─Ökn─ů─ç.

 

Poczytalno┼Ť─ç

┼Üledczy nabrali uzasadnionych obaw co do poczytalno┼Ťci Tomasza J., bo trudno przyj─ů─ç, ┼╝e zdrowy na umy┼Ťle cz┼éowiek zabija ┼╝on─Ö, sp─Ödza z cia┼éem noc, pastwi─ůc si─Ö nad nim, a rankiem wysadza w powietrze kamienic─Ö. Zarz─ůdzono badanie. Po czterech tygodniach psychiatrzy orzekli, ┼╝e nie cierpi na chorob─Ö psychiczn─ů, upo┼Ťledzenie umys┼éowe ani z powodu uszkodzenia centralnego uk┼éadu nerwowego. Co najwa┼╝niejsze, dochodz─ů do wniosku, ┼╝e w chwili pope┼éniania zarzucanych mu czyn├│w wiedzia┼é, co robi i nie mia┼é zniesionej lub cho─ç ograniczonej zdolno┼Ťci kierowania swoim post─Öpowaniem.

Staje się jasne, że zapłaci za wszystko.

Wyr┼╝ni─Ötego no┼╝em na oskalpowanej g┼éowie Elwiry J. skr├│tu ÔÇ×ZKAÔÇŁ nie rozszyfrowano do dzi┼Ť, przypuszcza si─Ö, ┼╝e napis mia┼é brzmie─ç ÔÇ×za kar─ÖÔÇŁ, ale oprawcy zabrak┼éo miejsca. Od Tomasza J. raczej si─Ö nie dowiemy, co mia┼é na my┼Ťli, bo od zarania wyg┼éasza formu┼ék─Ö: ÔÇ×Nie przyznaj─Ö si─Ö do winyÔÇŁ, po czym milczy jak gr├│b.

Proces ruszy┼é w po┼éowie listopada. Przed s─ůdem przem├│wi┼é, ale tylko po to, ┼╝eby z┼éo┼╝y─ç rezygnacj─Ö z udzia┼éu we wszystkich kolejnych rozprawach.

Grozi mu do┼╝ywocie.

Pies Miki dokonał żywota 2 dni po wydobyciu z gruzowiska.

 

PS Niektóre imiona i inicjały zostały zmienione.