A kot nic nie widział – NIE

Redaktor Rachoń, sędzia Tuleya i zamordowany masochista.

Ulegli nie potwierdzają, że padli ofiarą rozboju, bo Polska to nie jest kraj dla odmiennych ludzi.

Mariusz G. i Ewa K. na kocią łapę żyją w hostelu. On nie pracuje. Ona zapieprza w hurtowni odzieży używanej za wszawe grosze. Skutek: nie mają forsy na opłacenie pokoju ani, co napawa szczególnym smutkiem, na alkohol. Na szczęście Mariusz ma łeb nie od parady. Wymyśla, że zajmą się działalnością gospodarczą polegającą na uprawianiu seksu ze zboczeńcami. Streszczenie biznesplanu: Mimo Marszów Równości, Matek Boskich w tęczowych aureolach, edukatorów seksualnych w szkołach, w Polsce zboczeńcy wciąż żyją w podziemiu, wstydzą się swych preferencji, jeśli więc zapłacą za usługę, to się ich dodatkowo obrobi i będzie cacy, bo na policję nie pójdą, gdyż będą się bać dekonspiracji, zwłaszcza że aby mieć na nich haka, igraszki nagra się na komórę.

Ewa jest zachwycona, że partner ma taką smykałkę do interesów, ale gównem nie chciałaby się smarować i jej zdaniem koprofilów z listy potencjalnych klientów należy wykreślić. Mariusz zgadza się, także nie ma zamiaru bawić się w brudnego Sancheza, gierkę taką, że się pakuje palec w odbyt i potem tym paluchem maluje się wąsy, to obrzydliwe historie, człowiek nie może się tarzać w gównie niczym bydlę i nadal brzmieć dumnie. Ustalają, że zasadniczym targetem będzie lekki dewiant o zacięciu masochistycznym – z takim łatwo sobie poradzić i nie ma zagrożenia, iż Ewie albo Mariuszowi znienacka domaluje wąsika, bo naturę ma niewolniczą.

W internecie zamieszczają ogłoszenie: „Para szuka uległego”.

Niebawem droga pary skrzyżuje się z ikoną walki z dyktaturą Kaczyńskiego.

 

Rachoń nie podnieca

Odzew na anons niemal przekracza możliwości logistyczne firmy. Zgodnie z kanoniczną zasadą biznesową zarobione pieniądze inwestują w sprzęt, kupując wibratory, pejcze, sznury, kajdanki, nóż z kastetem i rewolwer na gumowe kule. 61-letni Aleksander K. z Pruszkowa, gdy dowiaduje się, jakim arsenałem dysponują, spodziewa się wielu przyjemnych doznań, od razu więc serdecznie zaprasza Mariusza i Ewę do swego mieszkania. Okazja jest znakomita, bo Mariola, konkubina Aleksandra, ma 24-godzinną szychtę w szpitalu, jej nieobecność jest nieodzowna, gdyż przemocy w łożu nie aprobuje.

Mariusz z Ewą przybywają punktualnie. W salonie piją herbatę i oglądają TVP Info. Widok red. Rachonia, mimo że przebierał się za penisa, nie jest podniecający, dlatego przenoszą się do sypialni. Nagi Aleksander zostaje skuty kajdankami i przytroczony sznurem do łóżka. „Co jeszcze dla mnie macie?” – pyta jak niegrzeczna kokietka. Mariusz zakłada lateksowe rękawiczki. Na stoliku kładzie rewolwer. Dobywa srebrny nóż z kastetem. Aleksander jest w siódmym niebie.

 

Całość na łamach