Biskupi si臋 popisali – NIE

Ludzie, zejd藕cie z drogi, bo episkopat pisze.

Polscy biskupi s膮 staromodni. Nie tylko z powodu zacofanych pogl膮d贸w na wszystko poza motoryzacj膮. Wsteczni s膮 r贸wnie偶 w metodach komunikacji. W czasach gdy panuje powszechna zgoda co do tego, 偶e przekaz powinien by膰 maksymalnie prosty i kr贸tki, aby dotar艂 do jak najwi臋kszego grona odbiorc贸w, panowie w fioletowych sutannach id膮 na przek贸r modom. Pisz膮 d艂uga艣ne episto艂y, w kt贸rych gmatwaj膮 rzeczy proste i zaklinaj膮 rzeczywisto艣膰. Jednocze艣nie chc膮 uchodzi膰 za m臋drc贸w z racji u偶ywania trudnych s艂贸w i zawi艂ej sk艂adni. Takie zwroty jak 鈥瀠bogacanie鈥 wesz艂y ju偶 na trwa艂e do polszczyzny wprost z tekst贸w produkowanych przez wy偶szych funkcjonariuszy Ko艣cio艂a. 呕aden z nich nie idzie 鈥 ka偶dy kroczy, biskup nie je 鈥 on spo偶ywa, klecha nie molestuje, tylko 鈥瀙oznaje niewiast臋 w sensie biblijnym鈥. W艣r贸d antyk贸w zdobi膮cych biskupie pa艂ace taki j臋zyk prawdopodobnie sam si臋 narzuca, ale czytany pod strzechami brzmi r贸wnie zrozumiale, co 鈥瀌aj, a膰 ja pobrusz臋, a ty poczywaj鈥.

Listy pisze zbiorowo Konferencja Episkopatu Polski, aby mora艂ami ubogaci膰 duchowo艣膰 owieczek. Przy odczytywaniu tych wypocin przysypiaj膮 nawet ksi臋偶a, a wierni przy najdalej pi膮tym zdaniu my艣l膮 ju偶 tylko o tym, na jaki kolor pomalowa膰 pok贸j albo kontempluj膮 tusz臋 kaznodziei. Dla mniej ambitnego klechy odczytywanie listu to wygoda, bo nie musi przygotowywa膰 kazania, kt贸rego i tak nikt nie s艂ucha. Biskupi uruchamiaj膮 sw贸j talent przy takich okazjach jak 艣wi臋ta, rocznice, pielgrzymki papieskie czy wybory. Ko艣cielny kalendarz obfituje w takie daty, cz艂onkowie episkopatu maj膮 wi臋c kiedy si臋 popisa膰.

Biskupi pisz膮 te偶 pojedynczo. W tzw. listach pasterskich (co brzmi jak spis owiec) zwracaj膮 si臋 do poddanych w sprawach wa偶nych dla diecezji, czyli lokalnych. Mo偶e inaczej: pisz膮 w sprawach wa偶nych dla siebie, bo zgromadzone na mszach moherowe babcie niewiele z tego 艂api膮, a m艂odsi nie s艂uchaj膮. Czasem jednak jest tak, 偶e trzeba co艣 arcywa偶nego przekaza膰 i ci艣nie si臋 ksi臋偶y, 偶eby mot艂ochowi do 艂epetyn diecezjalny wbili przekaz dnia.

Tak uczyni艂 ordynariusz kaliski bepe Edward Janiak, kt贸ry sta艂 si臋 niechlubnym bohaterem filmu Sekielskich 鈥瀂abawa w chowanego鈥. W filmie ukazany jest on jako ten, kt贸ry ukrywa艂 dzieciolubnych ksi臋偶y, przerzucaj膮c ich z parafii na parafi臋. W filmie Janiak sta艂 si臋 personifikacj膮 tego wszystkiego, o czym m贸wi si臋 i pisze od lat: 偶e ukrywanie nadu偶y膰 seksualnych w Ko艣ciele to dobrze zorganizowany proceder, w kt贸rym skrzywdzeni si臋 nie licz膮. Jedno jest pewne:

wi臋kszo艣膰 biskup贸w po premierze filmu odetchn臋艂a z ulg膮. Na 偶er opinii publicznej i medi贸w rzucono koleg臋 Janiaka, wi臋c reszta na razie ma spok贸j.

A bepe Edward musi sobie jako艣 radzi膰. Jego reakcja potwierdza kolejn膮 prawd臋 o polskim episkopacie: biskupi nie ucz膮 si臋 na cudzych b艂臋dach. Gdyby tak zechcieli zerkn膮膰 na przyk艂ady USA, Irlandii czy Australii, zobaczyliby, 偶e up贸r na d艂u偶sz膮 met臋 nie ma sensu. I艣膰 w zaparte to mo偶na by艂o kilkadziesi膮t lat temu, gdy dost臋p do informacji nie by艂 tak powszechny, a ka偶dy wyst臋pek ksi臋dza mo偶na by艂o nazwa膰 esbeck膮 prowokacj膮. Teraz to si臋 nie uda nie tylko dlatego, 偶e nie ma SB. Ale co ludzie, kt贸rzy pisz膮 wielostronicowe listy, mog膮 o tym wiedzie膰? Nic. I dobrze, bo to droga w przepa艣膰.

Biskup Janiak zareagowa艂 wi臋c na film tak jak umia艂 鈥 listem. Jako 偶e na 7 czerwca przypada艂a w kalendarzu liturgicznym Niedziela Tr贸jcy 艢wi臋tej, ordynariusz kaliski najpierw skupi艂 si臋 na teologicznych aspektach tego dogmatu – jednego z najbardziej zawi艂ych i niezrozumia艂ych. Wyt艂umaczy膰 istot臋 Tr贸jcy 艢wi臋tej 艂atwiej jest ni藕li usprawiedliwi膰 w艂asny udzia艂 w tuszowaniu pedofilii, tote偶 pasterz diecezji kaliskiej najpierw ten ci臋偶ar wzi膮艂 na klat臋. Po rozgrzewce przeszed艂 do sedna, czyli ratowania w艂asnej dupy.

 

Ca艂o艣膰 na 艂amach