Duda śpiewa Krawczykowi – NIE

Czego słucha się w Kancelarii Prezydenta, a czego w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Między Andrzejem Dudą a Mateuszem Morawieckim nie tylko iskrzy w zabiegach o schedę po Jarosławie Kaczyńskim (nie życzę, ale chodzi o zjawisko). Wydaje się, że walczą ze sobą także w kategorii „Kto odpierdoli większą żenadę”. Jak wiadomo od czasów „Antygony” Sofoklesa, nie ma lepszej do tego okazji niż śmierć celebryty.

 

1.

Za sprawą tweetu Prezydenta RP Andrzeja Dudy, że „młodzi może lekceważą taką muzykę albo nawet nie znają” rozpoczęła się ogólnopolska debata na temat tego, kto zna, a kto nie zna twórczości zmarłego właśnie Krzysztofa Krawczyka. Ja siłą rzeczy znam, choć Krawczyk nie był ani nie jest moim ulubionym wykonawcą. Gdy byłem dzieckiem, oglądałem go nieustannie w telewizorze. Ojciec, który pełnił przy tym urządzeniu nieustanny dyżur, za każdym razem mnie wołał, gdy w TVP leciał „Parostatek”. W drugiej połowie lat 70. XX w. był to przebój nadawany niemal non stop. Mało kto chyba kojarzy, że słowa napisał Tadeusz Drozda, jeden z najpopularniejszych showmanów PRL-u. A muzyka Jerzego Miliana to typowy charleston, żywa, synkopowana linia melodyczna, nawiązująca do jazzu, swingu. Już od VII klasy podstawówki, gdy dostałem od rodziców radio „Amator 2 stereo” z Zakładów Radiowych Unitra Dior oraz magnetofon szpulowy „ZK 140 TM” z Zakładów Radiowych im. Marcina Kasprzaka, żadne Krawczyki nie wchodziły w grę. Tylko rock. A gusta moje kształtowała radiowa „Trójka”. Raczej więc należałem do grupy lekceważącej Krawczyka.

 

2.

Wracając do Dudy i innych naszych baranów. Swoim tweetem się ośmieszył. Przecież tego byłoby mało. Oni muszą docisnąć do dechy. Kancelaria premiera Morawieckiego inaczej oceniła sytuację niż Kancelaria Prezydenta, uznając, że Krawczyka lekceważyć nie powinna i podjęła decyzję o zorganizowaniu pogrzebu państwowego. Msza się odbyła w archikatedrze w Łodzi (Krawczyk z żoną mieszkał pod Łodzią), celebrowało ją dwóch arcybiskupów: obecny metropolita Grzegorz Ryś oraz senior Antoni Długosz. Przemawiał minister Piotr Gliński („Żegnamy nie tylko wielką postać polskiej muzyki rozrywkowej i – trzeba to podkreślić – po prostu polskiej kultury, (…) mającą niezwykły dar przyciągania ludzi różnych generacji i gustów muzycznych” – czyli wynosząc Krawczyka ponad pokolenia, dosrywał Dudzie). Premier

Morawiecki z żoną pofatygowali się na cmentarz w Gromnikach pod Łodzią, gdzie Krawczyk zakopywany był w ziemi. Morawiecki przyjechał tam wprost z Wawelu, gdzie odbywała się celebra związana z 11. rocznicą Smoleńska.

A Dudzie co pozostało zrobić na to wszystko? Przysłał list. Najwyraźniej zmienił w 5 dni zdanie na temat artysty: „Jego piosenki znają na pamięć miliony Polaków. (…) Wykonywane przez Krzysztofa Krawczyka utwory wciąż zdobywają serca nowych słuchaczy. Łączyły i nadal łączą całe pokolenia”.

 

Całość na łamach