Wirus padnie na mordę – NIE

Podajemy przepis na wreszcie skuteczny lek na koronawirusa.

 

„Jan Pospieszalski zaszczepił się na COVID!” – ogłosiła posłanka Joanna Lichocka, zwolenniczka szczepień, zwłaszcza dokonywanych z pomocą środkowego palca. Zaszczepienie się Pospieszalskiego, dziennikarza i muzyka z Częstochowy, to wiadomość sensacyjna i zasługująca na godniejsze miejsce w serwisach informacyjnych niż kolejny odcinek tasiemca pt. „Tusk wraca na ojczyzny na łono”. Redaktor, dotychczas wykazujący polityczny słuch i tańczący, jak Kaczyński zagra, na antenie telewizji publicznej konsekwentnie prezentował bowiem pogląd, iż wstrzykiwanie narodowi nieprzetestowanej substancji przynosi więcej strat niż pożytku, wobec czego on jako nietuzinkowy przedstawiciel tegoż narodu kłuć się nie da. W kwietniu Rada Etyki TVP orzekła, że Pospieszalski „narusza zasady etyki obowiązujące w Telewizji Polskiej”, czytaj: ulega wpływom wiadomych ośrodków i pląsa w interesie antypolskich mocodawców. Efekt: zamiast programu „Warto rozmawiać” na ekranie pojawił się „Stan zagrożenia”, dokument o zamachu smoleńskim, zatem z natury rzeczy zgodny z interesem polskiego stada.

 

A jak kwarantanna

Publika mniemała, że to stan chwilowy i Pospieszalski po złożeniu samokrytyki wróci do łask naczelnika, zwolennika szczepień, gotowego użyć środków przymusu, w tym Wojsk Obrony Terytorialnej, aby opornych uraczyć zastrzykiem. Ale talk show na antenę nie wrócił do dziś, słychać, że emisja zostanie wznowiona po wakacjach w niszowym TVP 3, lecz nawet tak skromny come back stoi pod dużym znakiem zapytania. Pospieszalski nie wyciągnął bowiem właściwych wniosków i wciąż w internecie prezentuje niechętny stosunek do szczepień, brużdżąc w ten sposób rządowi organizującemu loterie i straszącego wprowadzeniem odpłatności za zastrzyki oraz ogólnie stającemu na głowie, aby Polaków do przyjmowania szczepionek zachęcić. Na domiar złego poglądy Pospieszalskiego na temat bezrobocia również są sprzeczne z rządową narracją.

Zgodnie z nią Polska jest bowiem krainą mlekiem i miodem płynącą, a bez pracy w tej krainie są wyłącznie permanentnie niebieskie ptaki. Tymczasem dziennikarz oświadcza: „Pandemia powoli się kończy, jednak redakcja »Warto rozmawiać« nadal pozostaje na kwarantannie. Już drugi miesiąc jesteśmy poza anteną telewizji. Redakcja jest bez pracy. Pięcioosobowy zespół, z którym pracuję, został pozbawiony środków do życia”.

 

B jak persona

Pospieszalski zaznacza, iż brak środków do życia i nieobecność na antenie telewizji publicznej „nie zwalnia z dalszego dociekania prawdy” i wraz z 5-osobowym zespołem bezrobotnych prawdę ujawnia, w telewizjach internetowych, głosząc, iż „szczepienia to eksperyment medyczny, co przyznaje sam Pfizer”, „szczepionki przed przenoszeniem wirusa nie chronią”, a „lekarze ujawniający niepożądane odczyny poszczepienne są prześladowani”.

W tym stanie rzeczy fraza „Jan Pospieszalski zaszczepił się” z daleka zalatuje fake newsem spreparowanym przez rosyjską Federalną Służbę Bezpieczeństwa w celu destabilizacji sytuacji w Europie i na świecie i aż dziw bierze, że Lichocka, dama z nielichym doświadczeniem, łyka tak jawnego fejka bez należytego obrzydzenia.

Spotkała ją za to krytyka ze strony zwolenników Pospieszalskiego dających upust emocjom na patriotycznych forach za pomocą zwrotów: „Spasła się, przydałaby się jej szczepionka przeciw wściekliźnie”; „Jest jedną z bardziej obrzydliwych person w Sejmie, baba bez zasad, która dla partii i stanowiska dopuści się najgorszych czynów, wszyscy wiedzą, że szczepienie to zbrodnia”; „Lichocka – łapy precz od znakomitego dziennikarza pana Jana Pospieszalskiego!”.

 

C jak wyjście

Przed linczem Lichocką uratował znakomity dziennikarz Pospieszalski. Najpierw wyznając, że nie jest aż tak głupi, żeby się szczepić („skoro wielokrotnie miałem kontakt z ludźmi chorymi na COVID-19 i nie zachorowałem, to mam naturalną odporność”), a potem wyjaśniając, jak to się stało, że Lichocka dała się nabrać. Otóż wszystko zaczęło się od programu emitowanego przez telewizję wPolsce, a poświęconego szczepieniom.

„Dyskusja była ostra, a ja jedyny reprezentowałem pogląd odmienny na politykę walki z pandemią. W pewnym momencie, ze względu na wchodzące reklamy, nie mogłem już odpowiedzieć na padające wobec mnie zarzuty. W emocjach odszedłem od komputera, bo uczestnicy łączyli się zdalnie. Dałem się jednak potem przekonać prowadzącej program redaktor do powrotu. Wtedy pozostali uczestnicy zapytali, gdzie byłem. Odpowiedziałem ironicznie: »Tak mnie nastraszyliście, że poleciałem się zaszczepić«. Ktoś musiał to wynieść, na dodatek przekręcając sens. I stąd ta fala nieprawdy na ten temat” – ujawnił znakomity dziennikarz i stało się jasne, iż Lichocką zalała ta fala nieprawdy.

 

Całość na łamach